Przetarg na kołowy transporter opancerzony dla polskiej armii był jedną z najważniejszych operacji, jakie miało przeprowadzić MON. Spośród trzech ofert wybrano fińską maszynę Patria, która w polskiej wersji otrzymała nazwę Rosomak. Zwycięstwo Finów było wynikiem lobbingu i wyjątkowo przyjaznego nastawienia resortu obrony.
I nie zmieniły tego nawet złe wyniki testów nowej maszyny. W marcu 2003 roku w czasie prób całkowicie zniszczony został silnik Rosomaka. Wszyscy, którzy to widzieli, zdecydowali, że informacja o tym nie może przedostać się do mediów.
Do WSI przez lata napływały informacje, że transporter nie spełnia wymogów technicznych. A poza tym podczas samego przetargu mogło być łamane prawo. Dowodzący wówczas wojskowymi specłużbami gen. Marek Dukaczewski dostał od ABW m.in. informację, że transportera nie będzie można przewozić na pokładzie samolotów. Resortowi powiedział o zastrzeżeniach Agencji, ale... zasugerował, żeby po prostu na przyszłość nie mówić jej o szczegółach przetargu. ABW odpowiedział zaś, że WSI "nie zauważyły" żadnych nieprawidłowości.
Jednak mimo tych wszystkich ostrzeżeń, w kwietniu 2003 roku przetarg zakończył się zwycięstwem Finów. A zdecydowała o tym przede wszystkim komisja, na czele której stał płk Paweł Nowak. WSI przez cały czas trwania przetargu nie starały sie potwierdzić czy sprawdzić informacji o nieprawidłowościach. Wystarczały im tylko "oficjalne informacje". A w tych tylko i wyłącznie chwalono Rosomaka.
Jednak eksperci nie mieli wątpliwości: Rosomak wygrał, choć nie spełniał warunków stawianych przez resort. Poza tym cena została uznana za nierzetelną i nie zadbano o odpowiednie zaplecze techniczne dla produkcji maszyn. Te wszystkie informacje docierały do gen. Dukaczewskiego. Znalazły się też w sprawozdaniu końcowym Komisji zdawczo-odbiorczej. Mimo to szef WSI wciąż uznawał je za "bezpodstawne oskarżenia". Więcej - ostrzegał MON, że w mediach wynik przetargu będzie ostro krytykowany.
Od szczebla szefów Oddziałów WSI WL, poprzez szefa Zarządu III WSI, szefa Oddziału 36 aż do szefa WSI - nikt z tych oficerów WSI w latach 2002-2004 nie zrobił nic, by zapobiec nieprawidłowościom przy przetargu. Szefowie służb nie chcieli się narażać kierownictwu MON, które niemal od początku swego urzędowania podjęło decyzję o przyjęciu KTO Patria na wyposażenie jednostek Wojska Polskiego.