Nie wszyscy politycy PiS i PO uczestniczą w walce prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Podczas gdy w Warszawie trwa zimna wojna, we Wrocławiu panuje nie tylko zawieszenie broni, ale wręcz sielanka - pisze DZIENNIK.
Wszystko za sprawą dwójki tamtejszych polityków: Adama Lipińskiego i Bogdana Zdrojewskiego. Ta współpraca w dużej mierze sprowadza się do przysług, jakie
wiceprezes PiS wyświadcza szefowi klubu parlamentarnego Platformy. "Wyświadczając je, mówimy działaczom Platformy: >Zobaczcie, Zdrojewski może na nas liczyć, bo nie atakuje nas
na każdym kroku. Warto być w porządku wobec nas, potrafimy to docenić<" - tłumaczy jeden z liderów PiS. Nie ukrywa, że ta gra na Zdrojewskiego ma doprowadzić do pęknięcia w
Platformie. " Chcemy, by Zdrojewski stworzył wewnątrzpartyjną opozycję wobec tandemu Tusk - Schetyna, który jest wyraźnie antypisowski" - dodaje.
Ta "praca" nad wrocławską PO jest o tyle łatwiejsza, że prywatnie Lipiński i Zdrojewski są wieloletnimi znajomymi. Obaj politycy znają się jeszcze z czasów antykomunistycznej opozycji. "Mamy do siebie zaufanie. Adam to lojalny, rzetelny i uczciwy człowiek" - komplementuje Lipińskiego szef klubu PO. "Spotykamy się regularnie. Nasze relacje towarzyskie są naprawdę bardzo dobre. Tym bardziej że Bogdan zawsze był trochę ponadpartyjny" - odwdzięcza mu się wiceprezes PiS.
Zdrojewski: Mógłbym prowadzić rozmowy koalicyjne z PiS
Michał Krzymowski: Czy gdyby rozpadła się obecna koalicja, podjąłby się pan z Adamem Lipińskim misji przełamania lodów między PO i PiS?
Bogdan Zdrojewski*: Nie było jeszcze sytuacji, w której nie doszedłem z Adamem do porozumienia. Trzeba jednak pamiętać, że decyzje o ewentualnych koalicjach podejmuje zarząd partii, a ja jestem tylko szefem klubu parlamentarnego. Gdybym jednak dostał odpowiednie upoważnienie od Donalda Tuska, na pewno podjąłbym się takiego zadania.
Czyli Wrocław może być miejscem narodzin PO – PiS?
Zaczyna pan budować bardzo poważną teorię polityczną. W tej kadencji mamy koalicję PiS, Samoobrony i LPR; i to się raczej nie zmieni. Prawdą jest jednak, że mam świetne relacje z wieloma wrocławskimi politykami PiS. Nie tylko z Adamem Lipińskim, ale także z Aleksandrą Natalli-Świat czy Waldemarem Wiązowskim. Mamy do siebie duże zaufanie. Ani ja ich nie oszukam, ani oni mnie. Dzięki tej czystości intencji rozmawia nam się dużo łatwiej.
A często spotyka się pan z Adamem Lipińskim?
Widujemy się dość regularnie, ale często przypadkowo. Cały czas planujemy jakieś dłuższe spotkanie, ale brakuje nam na to czasu.
Jak Donald Tusk odnosi się do pańskich kontaktów z Adamem Lipińskim?
On chyba w ogóle nie wie, że nasze relacje są dobre.
Lipiński: Odsunięcie Tuska od władzy w PO byłoby dla nas idealne
Michał Krzymowski: Czy PiS stawia na Bogdana Zdrojewskiego?
Adam Lipiński: Z naszego punktu widzenia idealne byłoby odsunięcie od władzy w PO duetu Tusk – Schetyna i postawienie na jej czele ludzi bardziej otwartych na współpracę z nami.
Myśli pan, że PO-PiS jest jeszcze możliwy?
Nie chcę dezawuować obecnej koalicji, bo chcemy, by przetrwała ona do końca kadencji. Sądzę jednak, że mentalna zmiana w PO byłaby dobra dla sceny politycznej i samych wyborców, którzy uważają, że jesteśmy zbyt podobni, by tak zaciekle się atakować.
Bogdan Zdrojewski twierdzi, że mógłby się podjąć rozmów koalicyjnych z PiS. Co pan na to?
Naprawdę tak powiedział? Powtarzam jeszcze raz: my będziemy podtrzymywać obecny układ. Gdyby jednak doszło do jakichś gwałtownych przetasowań na scenie politycznej, byłbym całkowicie otwarty na rozmowy z Bogdanem.
Ale zdaje pan sobie sprawę, że Donald Tusk podejrzliwie patrzy na wasze kontakty?
Ja nie chcę zaszkodzić Bogdanowi Zdrojewskiemu, ale my naprawdę mamy bardzo dobre relacje. Jesteśmy dość podobni charakterologicznie. Ja nie jestem typem wojownika, Bogdan też raczej nie.
Ta "praca" nad wrocławską PO jest o tyle łatwiejsza, że prywatnie Lipiński i Zdrojewski są wieloletnimi znajomymi. Obaj politycy znają się jeszcze z czasów antykomunistycznej opozycji. "Mamy do siebie zaufanie. Adam to lojalny, rzetelny i uczciwy człowiek" - komplementuje Lipińskiego szef klubu PO. "Spotykamy się regularnie. Nasze relacje towarzyskie są naprawdę bardzo dobre. Tym bardziej że Bogdan zawsze był trochę ponadpartyjny" - odwdzięcza mu się wiceprezes PiS.
Zdrojewski: Mógłbym prowadzić rozmowy koalicyjne z PiS
Michał Krzymowski: Czy gdyby rozpadła się obecna koalicja, podjąłby się pan z Adamem Lipińskim misji przełamania lodów między PO i PiS?
Bogdan Zdrojewski*: Nie było jeszcze sytuacji, w której nie doszedłem z Adamem do porozumienia. Trzeba jednak pamiętać, że decyzje o ewentualnych koalicjach podejmuje zarząd partii, a ja jestem tylko szefem klubu parlamentarnego. Gdybym jednak dostał odpowiednie upoważnienie od Donalda Tuska, na pewno podjąłbym się takiego zadania.
Czyli Wrocław może być miejscem narodzin PO – PiS?
Zaczyna pan budować bardzo poważną teorię polityczną. W tej kadencji mamy koalicję PiS, Samoobrony i LPR; i to się raczej nie zmieni. Prawdą jest jednak, że mam świetne relacje z wieloma wrocławskimi politykami PiS. Nie tylko z Adamem Lipińskim, ale także z Aleksandrą Natalli-Świat czy Waldemarem Wiązowskim. Mamy do siebie duże zaufanie. Ani ja ich nie oszukam, ani oni mnie. Dzięki tej czystości intencji rozmawia nam się dużo łatwiej.
A często spotyka się pan z Adamem Lipińskim?
Widujemy się dość regularnie, ale często przypadkowo. Cały czas planujemy jakieś dłuższe spotkanie, ale brakuje nam na to czasu.
Jak Donald Tusk odnosi się do pańskich kontaktów z Adamem Lipińskim?
On chyba w ogóle nie wie, że nasze relacje są dobre.
Lipiński: Odsunięcie Tuska od władzy w PO byłoby dla nas idealne
Michał Krzymowski: Czy PiS stawia na Bogdana Zdrojewskiego?
Adam Lipiński: Z naszego punktu widzenia idealne byłoby odsunięcie od władzy w PO duetu Tusk – Schetyna i postawienie na jej czele ludzi bardziej otwartych na współpracę z nami.
Myśli pan, że PO-PiS jest jeszcze możliwy?
Nie chcę dezawuować obecnej koalicji, bo chcemy, by przetrwała ona do końca kadencji. Sądzę jednak, że mentalna zmiana w PO byłaby dobra dla sceny politycznej i samych wyborców, którzy uważają, że jesteśmy zbyt podobni, by tak zaciekle się atakować.
Bogdan Zdrojewski twierdzi, że mógłby się podjąć rozmów koalicyjnych z PiS. Co pan na to?
Naprawdę tak powiedział? Powtarzam jeszcze raz: my będziemy podtrzymywać obecny układ. Gdyby jednak doszło do jakichś gwałtownych przetasowań na scenie politycznej, byłbym całkowicie otwarty na rozmowy z Bogdanem.
Ale zdaje pan sobie sprawę, że Donald Tusk podejrzliwie patrzy na wasze kontakty?
Ja nie chcę zaszkodzić Bogdanowi Zdrojewskiemu, ale my naprawdę mamy bardzo dobre relacje. Jesteśmy dość podobni charakterologicznie. Ja nie jestem typem wojownika, Bogdan też raczej nie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl