Gudzowaty nie wyciągał z Oleksego żadnych informacji. Była to rozmowa dwóch przyjaciół prowadzona w gęstych oparach wódki. Tak twierdzi Jan Bisztyga, były oficer wywiadu PRL, który był trzecim uczestnikiem słynnej już rozmowy byłego premiera z biznesmenem.
"Ja piłem wino. Oleksy, Guzowaty też. Później oni we dwójkę zaczęli pić dość dużo czystego alkoholu; zaczęli pić wódkę" - mówi radiu RMF Bisztyga.
Bisztyga twierdzi, że nie wiedział, iż rozmowa jest nagrywana. Zapewnia, że nie pamięta szczegółów. "Gdybym ja wiedział, że taka będzie afera, to ja bym zapamiętał nawet chrząknięcia" - zapewnia. Twierdzi, że Oleksy i Gudzowaty spotykali się często i byli mocno zżyci, dlatego szczerość tej rozmowy wcale go nie dziwi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|