Dziennik Gazeta Prawana logo

Szczypińska: Zamykam oczy i widzę premiera

13 października 2007, 14:51
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Minęło zaledwie kilka miesięcy, od czasu kiedy w mediach przeszła fala spekulacji o możliwym ślubie Jarosława Kaczyńskiego z posłanką PiS Jolantą Szczypińską, a temat znów powraca. Przyjaciółka premiera jednak zaprzecza, podobnie jak wtedy, i śmieje się - bo jak mówi DZIENNIKOWI - jest radosną dziewczyną.
Gdy plotki pojawiły się po raz pierwszy, premier powiedział twardo, że to już nie te lata. Ale posłanka tak wtedy, jak i teraz pytań na ten temat jednoznacznie nie ucina, prowokując dziennikarzy do dalszych dociekań.

"Wierzę w przeznaczenie" - mówiła w lipcu zeszłego roku pytana, czy możliwy jest jej związek z premierem. "Nie potwierdzam, nie zaprzeczam" - odpowiedziała z kolei w środę dziennikarzowi "Super Expressu" na plotki o rzekomo planowanym na lipiec ślubie. A na pytania, od kogo ma pierścionek, tylko się uśmiechnęła. Efekt? "Ma poślubić premiera za dwa miesiące" - brzmi tytuł wczorajszego tekstu.

Sama posłanka tłumaczy, że takie plotki ją bawią i nie ma sensu z nimi walczyć, a że ma pogodną naturę, więc się uśmiecha.

"To nie jest jednak zwykła kobieca kokieteria" - zastrzega specjalista od wizerunku politycznego Eryk Mistewicz. "Ona bije w tej chwili na głowę wszystkich swoich kolegów z PiS. Od kilku miesięcy jest osobą najlepiej zarządzającą swoim wizerunkiem w tym klubie, zwiększając tym swoją wartość na rynku politycznym. To najlepiej prowadzona świadoma kampania wizerunkowa" - dodaje Mistewicz.

I nie dziwi się złośliwym uwagom kolegów klubowych posłanki, którzy twierdzą, że Szczypińska kokietując swoją bliską i długoletnią znajomością z Jarosławem Kaczyńskim, próbuje wzmocnić swoją pozycję.

"Ona stanowi zagrożenie dla starych wyjadaczy, którzy chodzą po stacjach telewizyjnych, tylko nie wiedzą po co, podczas gdy Szczypińska ma bardzo przemyślane wypowiedzi, bardzo dobrze wykoncypowaną strategię budowania swojej pozycji" - twierdzi Mistewicz.

Specjaliści od politycznego PR nie mają wątpliwości, że dla samego premiera najlepszym finałem całej historii byłoby, gdyby plotki o ślubie się sprawdziły. "Jeżeli ludzie są szczęśliwi, to szczęście emanuje też na innych, również na wyborców" - mówi Mistewicz.

Co więcej, jeszcze lepiej, kiedy mamy do czynienia z małżeństwem politycznym. "Ludzie kupują dwa towary w jednym. On się zajmuje strategią, spotyka się z liderami, negocjuje twarde tematy jak walka z przestępczością, a ona zagospodarowuje rejony <miękkie>: sprawy społeczne, zdrowotne. I wtedy zyskuje osoba numer jeden" - tłumaczy Mistewicz.

Szczypińska: Ja wszędzie widzę premiera

Anna Wojciechowska: Kiedy się pani ostatnio widziała z premierem?

Jolanta Szczypińska, wiceszefowa klubu PiS: Niedawno. Nie potrafię powiedzieć dokładnie, kiedy. Ja widzę premiera wszędzie, zamknę oczy, to widzę premiera, zasypiam, widzę premiera...

A ten pierścionek zaręczynowy dostała pani na ostatnim spotkaniu na jawie?
Nie dostałam żadnego pierścionka. To tylko rewelacje gazety. Może zaczyna się już sezon ogórkowy. Może trzeba zwiększyć nakład.

Ale pani nie zaprzeczyła jednoznacznie tym rewelacjom. Dlaczego?
Ja już wielokrotnie zaprzeczałam. Dziennikarz przyszedł do Sejmu, zrobił mi fotografię i napisał, co chciał. Cóż ja mogę zrobić?

Ale uśmiecha się pani na takie pytania. Sugeruje to, że coś jest na rzeczy. Może pani chodzi o to, żeby temat powracał?
Jestem w ogóle radosną dziewczyną, więc się uśmiecham. Zresztą te informacje mnie rozbawiły. Dlaczego mam zaprzeczać?

Niektórzy pani klubowi koledzy sugerują, że pani nie zaprzecza, bo takie plotki wzmacniają pani pozycję.
Absolutnie nie! Koleżanki i koledzy, którzy mnie znają, wiedzą, że tak nie jest. Wiedzą doskonale, że nie jestem w polityce od wczoraj, tylko od bardzo wielu lat. Udowadniam ciężką pracą, że zasługuję na pozycję wiceszefowej klubu, co jest raczej odpowiedzialnością, a nie zaszczytem. A ta plotka jest rzeczywiście sympatyczna. Po co się gniewać?

Sympatyczna, szczególnie kiedy rośnie pozycja w klubie. Bo rośnie, prawda?

Wiele osób sądzi, że mam jakieś możliwości dotarcia do premiera, a to nieprawda. Nigdy w życiu nie wykorzystywałam znajomości z premierem do załatwiania jakichkolwiek interesów.

Ale pani dzielnie pomaga premierowi. Ociepla pani skutecznie jego wizerunek.
Nigdy w tych kategoriach nie myślałam.

Ale PR-owcy premiera zacierają ręce.

Bzdura totalna. To wszystko kreują tabloidy. Mój życiorys, moja praca są znane i wielką niesprawiedliwością byłoby ocenianie moich dokonań poprzez tę historię, której nie wymyśliłam ani ja, ani pan premier.

A premier w rozmowach z panią też się tak dobrze bawi tymi plotkami?
Nie tracimy czasu na plotki. Mamy inne ważne tematy.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj