Spotkanie premiera z szefem związkowców, Krzysztofem Bukielem, było rozmową ostatniej szansy. Wiceprzewodniczący związku Tomasz Underman miał nadzieję, że spotkanie będzie wstępem do negocjacji między rządem a lekarzami. Wszystko skończyło się fiaskiem.

Jaka była szansa, by w poniedziałek lekarze jednak przyszli do pracy i tak jak zwykle przyjmowali chorych? Niewielka. Musi się rozpocząć reforma służby zdrowia, bo to, co jest teraz, zagraża zdrowiu pacjentów - podkreślał Underman.

Ale jednym z głównych postulatów, który pojawiał się w każdej dotychczasowej rozmowie, były żądania wysokich podwyżek. A minister zdrowia Zbigniew Religa za każdym razem podkreśla, że na podwyżki nie ma w budżecie pieniędzy. I dziś to samo powtórzył premier.