Pogniewali się na Unię Europejską i dlatego nie wpuścili naszego ministra na swoje niebo. Aleksander Szczygło nie dostał zgody na przelot nad Uzbekistanem. W ten sposób Taszkient mści się za nałożone przez Brukselę dwa lata temu sankcje - podaje Tok FM.
Oficjalne stanowisko mówi, że korytarz powietrzny nad Uzbekistanem jest przeciążony. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że Taszkient chce się w ten sposób odegrać za sankcje, jakie Unia nałożyła na niego za brutalne stłumienie demonstracji. Brak zgody Uzbeków oznacza, że szef resortu obrony będzie musiał zmienić trasę swojej podróży do Afganistanu.
Rzecznik MON nabrał wody w usta - nie chce nawet potwierdzić, że Szczygło w ogóle wybiera się do Afganistanu. "Ze względów bezpieczeństwa o podróżach ministra, zwłaszcza w rejon działań wojennych, nie mamy w zwyczaju informować" - mówi radiu Tok FM Jarosław Rybak.
O sprawie nie wie jeszcze nasze MSZ. Ale zapewnia, że na pewno wszystko wyjaśni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|