Oficjalne stanowisko mówi, że korytarz powietrzny nad Uzbekistanem jest przeciążony. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że Taszkient chce się w ten sposób odegrać za sankcje, jakie Unia nałożyła na niego za brutalne stłumienie demonstracji. Brak zgody Uzbeków oznacza, że szef resortu obrony będzie musiał zmienić trasę swojej podróży do Afganistanu.

Rzecznik MON nabrał wody w usta - nie chce nawet potwierdzić, że Szczygło w ogóle wybiera się do Afganistanu. "Ze względów bezpieczeństwa o podróżach ministra, zwłaszcza w rejon działań wojennych, nie mamy w zwyczaju informować" - mówi radiu Tok FM Jarosław Rybak.

O sprawie nie wie jeszcze nasze MSZ. Ale zapewnia, że na pewno wszystko wyjaśni.