Dziennik Gazeta Prawana logo

Profesor Jan Miodek to TW "Jam"

13 października 2007, 15:05
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Prof. Jan Miodek był - według dokumentów szczątkowo zachowanych w IPN - tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Jam. Zarejestrowano go w 1979 roku, a jego teczkę skierowano do archiwum dopiero w 1989. Gdy miesiąc temu pojawiła się pierwsza informacja o współpracy profesora, ten twierdził, że jedynie podpisał milicji sprawozdanie z pobytu na stypendium w Niemczech.

Według informacji uzyskanych z IPN przez Uniwersytet Wrocławski (tam pracuje Miodek), profesor był w roku 1978 wytypowany na tajnego współpracownika i w grudniu tego roku bądź w styczniu 1979 zarejestrowano go jako TW "Jam". Jego teczka została skierowana do archiwum w końcu 1989 roku - już w czasie, gdy premierem był Tadeusz Mazowiecki, ale SB nie była jeszcze zlikwidowana.

Profesor Włodzimierz Suleja, szef wrocławskiego oddziału IPN, wyjaśnia dziennikowi.pl, że w archiwach odnaleziono tylko tzw. wpisy rejestrowe agenta i informacje o pseudonimie i latach współpracy profesora Miodka. "Nie wiemy, co się zostało z teczkami. Czy zostały zniszczone, czy też nie" - dodaje profesor Suleja.

Miodka broni rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Leszek Pacholski. "Żaden z tych dokumentów nie powstał w taki sposób, żeby profesor miał tego świadomość. Z tego co ja wiem, zainteresowani o powstaniu takich dokumentów nie wiedzą" - mówi rektor. I dodaje, że w teczkach nie było nic, co by zmieniło jego pogląd na temat polonisty.

Sam Jan Miodek w rozmowie z dziennikiem.pl nie chciał komentować doniesień o zawartości archiwów IPN. Odesłał do rektora. "I ja, i pan profesor zdajemy sobie sprawę, że gdyby to był Jan Kowalski, to nikogo by to nie interesowało" - przyznał.

Władze uczelni mają ogłosić fakt odnalezienia dokumentów w IPN na najbliższym posiedzeniu senatu uczelni - jeszcze w maju. Podane mają być także do wiadomości publicznej nazwiska współpracowników SB za PRL, w tym jednego z obecnych dziekanów.

"Mam czyste sumienie, to bzdury" - bronił się miesiąc temu Miodek, gdy na antenie Polskiego Radia Wrocław ujawniono fakt umieszczenia nazwiska profesora na liście agentów SB. Polonista współpracował w czasach PRL z policją polityczną - twierdził Grzegorz Braun, który ujawnił te informacje.

Profesor Miodek przyznał, że w latach 70. wyjeżdżał za granicę, jednak nie ma sobie nic do zarzucenia. Przyznał, że przed wyjazdem na stypendium do Niemiec był wzywany przez milicję, a po powrocie złożył sprawozdanie z dwuletniego pobytu i - jak mówi - "jak idiota" podpisał je. Ale podkreślił, że nie brał od SB żadnych pieniędzy i nie wie, co napisali o nim esbecy.

Jan Miodek jest polonistą, jednym z najpopularniejszych w kraju językoznawców. Profesor stoi na czele Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, jest też członkiem Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk i Rady Języka Polskiego. Ma na swoim koncie wiele prac naukowych i książek o poprawności językowej. Od 20 lat prowadzi w telewizji publicznej program "Ojczyzna polszczyzna".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj