To nieprawda, że zwerbowałem do pracy w SB profesora Jana Miodka - mówił przed wrocławskim sądem były oficer Służby Bezpieczeństwa. Jest on świadkiem w procesie, jaki Miodek wytoczył publicyście Grzegorzowi Braunowi, który oskarżył językoznawcę o kontakty z bezpieką. Oficer SB zeznał, że faktycznie spotykał się z Miodkiem, ale tylko prywatnie.
Były oficer SB nie potwierdził wersji publicysty o współpracy Miodka ze służbami. Zeznał, że zna Miodka prywatnie, bo jest jego kolegą ze studiów. I nigdy nie spotykał się z nim oficjalnie, jako esbek, więc kontaktów służbowych nie było. "Chodziłem po tym uniwersytecie, mogliśmy się spotykać, to przecież normalne i ludzkie" - opowiadał.
Profesor Miodek wielokrotnie tłumaczył, że nie współpracował z SB. Jego zdaniem, dokumenty na jego temat zgromadzone w IPN są nieautentyczne. Tych dokumentów jest zresztą niewiele - to teczka operacyjna współpracownika o kryptonimie Jam, a w niej tylko data rzekomego werbunku i data zakończenia współpracy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl