Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydenci rozmawiali o bezpieczeństwie świata

13 października 2007, 15:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Po spotkaniu na Helu prezydenci Polski i USA zapewniali, że plany budowy systemu antyrakietowego nie są wymierzone w interesy i bezpieczeństwo państwa rosyjskiego - pisze DZIENNIK. Rozmawialiśmy jak sojusznicy - powiedział George Bush. Ale w sprawie tarczy antyrakietowej nie zapadły żadne decyzje.


Rezydencja Lecha Kaczyńskiego na Helu musiała się spodobać prezydentowi USA George’owi Bushowi. Jednak nie tylko uroki polskiego Bałtyku, ale przede wszystkim treść rozmów stała się powodem przedużenia szczytu o blisko 30 minut.

Głównym tematem rozmów była instalacja elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce. George Bush przekonywał polskiego prezydenta do zgody na to przedsięwzięcie. Polska strona nie mówi nie, ale stawia twarde warunki.

Decyzja nie jest łatwa, bo polskie społeczeństwo jest niechętne amerykańskiej bazie. Z najnowszego sondażu DZIENNIKA wynika, że aż 62 proc. Polaków chce, aby decyzja o rozmieszczeniu wyrzutni rakiet na naszym terytorium zapadła w ogólnonarodowym referendum.

Opóźnienie wylotu prezydenta USA z Polski, jego nieprzewidziany spacer z Lechem Kaczyńskim po molo, komentowano jednoznacznie: "W kategoriach dyplomatycznych oznacza to, że między prezydentami zagrała dobra chemia" - ocenia spotkanie jeden z polskich dyplomatów.

To ważna ocena, zwłaszcza po zaskakującej propozycji prezydenta Rosji Władimira Putina, aby do systemu antyrakietowego włączyć rosyjską bazę radarową w Azerbejdżanie albo w innym miejscu świata. A to może osłabić pozycję negocjacyjną Polski w sprawie tarczy.

Według obserwatorów wizyta Busha w Warszawie oraz wcześniejsza w Pradze są wyraźnym sygnałem dla Moskwy, że Amerykanie nie ustąpią w sprawie tarczy. Polsko-amerykańskie negocjacje trwają. Czesi już zgodzili się na rozmieszczenie u siebie stacji radarowej globalnej obrony przeciwrakietowej (Global Missile Defence), jak oficjalnie nazywa się tarcza antyrakietowa.

Prezydent Bush przyleciał do Polski z Niemiec, gdzie w nadmorskim Heiligendamm uczestniczył w szczycie G8. Podobnie jak tam, tak i na Helu witali go antyglobaliści. Nie udało im się zakłócić spotkania, choć zapowiadali, że z Helu uczynią "Hell" (ang. piekło) dla Busha.

Nad bezpieczeństwem szczytu czuwało ponad 3 tys. funkcjonariuszy, w tym 200 agentów amerykańskiej Secret Service. Według jednego z oficerów BOR środki bezpieczeństwa były porównywalne tylko z tymi, jakie obowiązują podczas pielgrzymek papieża.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj