"Mam podstawy sądzić, że nie wszyscy ludzie kierują się tym, co deklarują, tylko boją się, że prawda wyjdzie na jaw" - powiedział Kaczyński podczas wizyty w Przemyślu. "Szatanów łatwo zidentyfikować, widać te buzie także w mediach" - dodał premier, odnosząc się do strajków w służbie zdrowia.
"Musimy myśleć o pacjentach"
"Odwołuję się do sytuacji, w której ludzie podejmują jakieś działania, nie rozumiejąc pełnego sensu tego działania. Mamy strajkujących, którzy domagają się cudu, z drugiej strony jest poparcie ze strony mediów i poparcie ze strony Hanny Gronkiewicz-Waltz, która chyba jest milionerką, oraz pani Kwaśniewskiej" - kontynuował Jarosław Kaczyński.
Szef rządu obiecał, że pensje w służbie zdrowia będą rosnąć. "My proponujemy dużo, ale to się nie spotyka ze zrozumieniem" - twierdził. "Jednak zasady: nic nas nie obchodzi poza naszymi pensjami, nie możemy przyjąć, musimy myśleć także o pacjentach. Nie damy się sterroryzować, jeśli ktoś na to liczy, to niech lepiej przestanie liczyć, bo może się rozczarować" - zastrzegł kategorycznie.
Milion pomocy dla Warmii i Mazur
Premier odniósł się też do gróźb eksmisji we wsiach Warmii i Mazur. Chodzi o rodziny zamieszkujące domy Niemców, uciekinierów po II wojnie światowej. Jedna z nich lada dzień może dostać nakaz wyprowadzki, bo zażądali tego przedwojenni niemieccy właściciele domu. Problem w tym, że po wojnie nikt nie zadbał o zapisanie w księgach wieczystych zmian właścicieli. Na tej podstawie Niemcy wytaczają teraz Polakom procesy i domagają się zwrotu domów. Roman Giertych chce bronić tych rodzin, stawiając przed na ich posiadłościach... maszty z polskimi flagami.
"Rząd przekazał milion złotych na uregulowanie sprawy ksiąg wieczystych na Warmii i Mazurach, jest szansa na pomoc ludzi, którzy będą musieli się wyprowadzić" - mówi premier Kaczyński. "Nalegamy też, by sądy stosowały przepisy o zasiedzeniu się. Jestem troszkę zdumiony dotychczasową postawą sądów" - dodał.