Dziennik Gazeta Prawana logo

Odebrała posłance Samoobrony skradzione auto

13 października 2007, 16:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie pomogło doniesienie złożone na policji. Nie pomogły apele do marszałka sejmu Ludwika Dorna. Anna Ł. z Lublina, której auto przywłaszczyła sobie posłanka Samoobrony Zofia Grabczan, sama musiała odebrać swoje. Wczoraj w nocy w asyście funkcjonariuszy miejskiego komisariatu zabrała złotego matiza na lawetę.

Noc z poniedziałku na wtorek. Na jedną z lubelskich ulic przyjeżdża wielka laweta. Staje obok zaparkowanego na chodniku matiza. Tam kręci się kilka osób. Są wśród nich Anna Ł., jej przyjaciel i policjanci. Właścicielka ładuje auto na lawetę i wszyscy odjeżdżają. Mundurowi dzwonią jeszcze do domu, w którym prawdopodobnie śpi użytkowniczka wozu, posłanka Zofia Grabczan. Ale ona nie odpowiada. "Całą akcję obserwowała zza firanki okna na czwartym piętrze" - mówi "Faktowi" jedna z osób uczestniczących w tej akcji.

To już kolejna odsłona konfliktu lublinianki z posłanką. Historię Anny Ł. opisywaliśmy w maju. Anna Ł. wzięła kredyt na samochód dla swojej koleżanki - prominentnej działaczki Samoobrony Zofii Grabczan. Posłanka korzystała z auta i miała spłacać raty. Kiedy Anna Ł. zaczęła dostawać ponaglenia do zapłaty, postanowiła dowiedzieć się, co się dzieje. Ale przyjaciółka nie miała ochoty odpowiadać na jej pytania.

Anna Ł. zdecydowała się więc odebrać matiza krnąbrnej znajomej. W Radzyniu Podlaskim, gdzie mieszka Zofia Grabczan, zjawiła się w towarzystwie policjantów. Niestety, przebiegła parlamentarzystka zasłoniła się immunitetem i Anna Ł. wraz z funkcjonariuszami musieli odejść z kwitkiem.

Po incydencie Zofia Grabczan wpadła w szał. Złożyła zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez byłą przyjaciółkę i radzyńską policję. Sprawą zajęła się lubelska prokuratura. "Kiedy sprawę opisały media, Zosi chyba się trochę wstyd zrobiło. Szybciutko spłaciła kilka zaległych rat. Ale jak wszystko przycichło, zapomniała o obowiązku płacenia. A mnie znów zaczęła straszyć firma windykacyjna" - mówi "Faktowi" Anna Ł. Dodaje też, że posłanka spowodowała stłuczkę, której koszty musi ponosić teraz prawowita właścicielka samochodu.

"Matiz jest poobijany z każdej strony. Skąd mam brać pieniądze na coraz wyższą składkę OC?" - denerwuje się kobieta. Choć cieszy się, że przynajmniej udało jej się odebrać matiza.

Zofia Grabczan po wczorajszej nocy wpadła w furię. "O całej akcji dowiedziałam się rano. Nie chcę tego komentować. Złożyłam doniesienie o kradzieży samochodu" -powiedziała "Faktowi".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj