"Zarządzał ministerstwem jak kiepskim PGR-em" - tak ostro ocenił rządy Andrzeja Leppera w resorcie rolnictwa jego następca, Wojciech Mojzesowicz. Wiele wskazuje na to, że miał rację. W ministerstwie do końca roku zabraknie 800 tys. złotych.
Jak twierdzi "Wprost", wszystko przez rozdmuchane pensje ludzi Samoobrony zatrudnionych w resorcie. W funduszu płac już brakuje 800 tys. złotych. Co najciekawsze, taka dziura budżetowa powstała tylko w ciągu ostatniego półrocza. Szef gabinetu Leppera na przykład co miesiąc zarabiał prawie 11 tys. złotych. To więcej niż wiceminister.
"Gdybyśmy chcieli utrzymać obecną liczbę etatów, wszyscy urzędnicy musieliby zrezygnować z grudniowej pensji. Po prostu nie starczyłoby pieniędzy" - potwierdza w rozmowie z "Wprost" wiceminister rolnictwa Henryk Kowalczyk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|