Reporterzy "Faktu" zauważyli Antoniego Macierewicza, gdy spokojnie zajadał pierogi w jednej z knajpek w okolicy placu Trzech Krzyży w Warszawie. Potem spacerem wrócił do auta.
Nie szedł za nim żaden ochroniarz. A przecież szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego posiada wiedzę bezcenną dla bezpieczeństwa Polski. Ma też wielu wrogów, po tym jak przeprowadził likwidację skompromitowanych Wojskowych Służb Informacyjnych. Czyżby Antoni Macierewicz niczego i nikogo się nie bał?
"Nie chodzę z ochroniarzami, bo czuję się bezpiecznie w naszym kraju. Zresztą moim zdaniem grupa ochroniarzy to chyba raczej element budowania prestiżu, a nie bezpieczeństwa" - uśmiecha się szef SKW. Potem dodaje bardzo poważnie: "Przekonanie niektórych polityków o tym, że ochroniarz za plecami zapewnia bezpieczeństwo, jest iluzoryczne. Bo prawdziwe bezpieczeństwo daje wiedza o możliwych zagrożeniach. A ja taką wiedzę staram się władzom Polski i sobie zapewnić" - tłumaczy.
Właśnie ta wiedza pozwala mu spokojnie zajadać pierogi w centrum stolicy - pisze "Fakt".