Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister Kwiatkowski ujawnił dowód ze śledztwa?

16 października 2010, 11:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapoznawał się w Instytucie Ekspertyz Sądowych z metodami badań nagrań czarnych skrzynek samolotów. Odsłuchał nagranie - jak wyjaśniał - materiał poglądowy, a nie dowód w śledztwie ws. katastrofy Tu-154M. Ale rywale polityczni Kwiatkowskiego nie mają wątpliwości. Szef resortu naruszył prawo.

Kandydat SLD na prezydenta Warszawy ocenił TOK FM, że Krzysztofa Kwiatkowskiego zgubiła pogoń za wizerunkiem w mediach. "Chciał mieć show, a zaliczył wtopę" - mówił Wojciech Olejniczak.

Ostrzejszy w komentarzu był Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Polityk oskarżył też przy okazji Donalda Tuska.

"Minister rządu Donalda Tuska w biały dzień, wykorzystując swoje uprawnienia i kusząc podległą mu placówkę ofertą finansowej pomocy, ewidentnie łamie prawo. A premier milczy" - mówił Czarnecki.

Nawet partyjna koleżanka Kwiatkowskiego, Małgorzata Kidawa-Błońska przyznała, że coś w tej sprawie mogło być nie w porządku. "Ludzie czasem popełniają błędy" - tłumaczyła ministra w TOK FM.

Sprawa wybuchła, gdy dziennikarze wraz z ministrem wysłuchali w Instytucie Ekspertyz Sądowych nagrania z rejestratora z Tu-154. Była to rozmowa wieży w Mińsku z - jak to określono - "nie naszym" samolotem oraz szum w kabinie pilotów. Sam minister wysłuchał natomiast w słuchawkach kilkusekundowego nagrania, w którym, jak poinformował, "miał wszystkie głosy". Wyraził przekonanie, iż trudność pracy polega "na rozkładaniu tych głosów, tak aby zindywidualizować ich odbiór".

Kwiatkowski tłumaczył potem, że nagrania, których odsłuchiwał, nie stanowiły materiału dowodowego objętego śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej, a były tylko standardowymi próbkami z kabiny pilotów. Późnym wieczorem minister powiedział w TVN24: "nigdy nie oczekiwałem i nie prosiłem o dostęp do materiału, który byłby materiałem dowodowym nie będąc już prokuratorem generalnym". "Potwierdzeniem tego co mówię jest udział dziennikarzy w odsłuchiwaniu tego materiału, udział za zgodą - powtórzę to jeszcze raz - szefostwa Instytutu, a nie byłaby ona możliwa gdyby miało dojść do odsłuchiwania materiału innego niż poglądowy" - zaznaczył.

"Mam wątpliwości co do tej sprawy, w wyniku otrzymywanych informacji i dlatego będę ją wyjaśniał" - zapowiedział Kwiatkowski w TVN24.

"Jeżeli odsłuchany był materiał poglądowy, to nie ma sprawy" - powiedział PAP p.o. rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej kpt. Marcin Maksjan. Dodał, że Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie (która jako prowadząca śledztwo jest dysponentem zapisów z czarnych skrzynek rządowego tupolewa) nie wyrażała zgody na ich odsłuchiwanie, a taka zgoda byłaby wymagana prawem. Podkreślił, że sprawę zna tylko ze sprzecznych doniesień mediów; nie potrafił też przesądzić, czy będzie jakieś oficjalne stanowisko prokuratury wojskowej w całej tej kwestii.

W krakowskim instytucie badany jest m.in. zapis z "czarnych skrzynek" samolotu Tu-154M, przeprowadzano także potwierdzenie identyfikacji genetycznej ofiar.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj