Dziennik Gazeta Prawana logo

Puste kasy partii. Wylecą współpracownicy polityków?

3 stycznia 2011, 08:18
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Warszawa 18.03.2005

Pieniadze, bilon, moneta, monety, kasa, zlotowka, banknot 100 zlotych 

Fot. Marcin Solarz
Warszawa 18.03.2005 Pieniadze, bilon, moneta, monety, kasa, zlotowka, banknot 100 zlotych Fot. Marcin Solarz/Inne
W styczniu ugrupowania otrzymają ostatnią ratę subwencji na starych zasadach. Kolejne dotacje będą o połowę niższe. Politycy nie wykluczają, że zwolnią część współpracowników.

Pierwsze kłopoty związane ze zmniejszeniem subwencji już się pojawiły. Część partii zaciągnęła kredyty na zeszłoroczne kampanie wyborcze – prezydencką i samorządową. Zabezpieczeniem były właśnie subwencje, tyle że przyznawane na starych zasadach. Teraz, gdy zostały one ścięte o 50 proc., politycy muszą renegocjować warunki kredytów. – Prawdopodobnie spłatę pożyczki będziemy musieli rozłożyć na dłuższy czas – mówi Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL.

Jednak ludowcy mają jeszcze inny, być może poważniejszy problem. Muszą zwrócić do budżetu 18 mln zł, które Państwowa Komisja Wyborcza uznała za wydane niezgodnie z ustawami, przy wyborach w 2001 roku. PSL liczyło, że Trybunał Konstytucyjny uchyli przepisy, które były podstawą decyzji PKW, jednak ten nie przyjął skargi do rozpatrzenia. Partia złożyła więc wniosek do ministra finansów o rozłożenie płatności na raty, jednak do tej pory nie otrzymała odpowiedzi w tej sprawie.

Zaraz będą cięcia

Gdy tylko partie dojdą do porozumienia z bankami, rozpocznie się etap cięć kosztów. Jak daleko one sięgną w przypadku poszczególnych ugrupowań, dokładnie będzie wiadomo na przełomie stycznia i lutego.

PiS przyznaje, że jeszcze w tym tygodniu rozpocznie audyt kosztów. – Przewidujemy optymalizację kosztów, pewnie konieczne okażą się cięcia zatrudnienia i przegląd wydatków – mówi Stanisław Kostrzewski, skarbnik partii.

Lada chwila decyzje mają zapaść także w PSL. – O tym zdecyduje całe kierownictwo partii. Osobiście uważam, że cięcia są koniecznie, ale trzeba to zrobić tak, aby nie odczuły tego struktury terenowe – mówi Stanisław Żelichowski.

W nieco lepszej sytuacji jest SLD, który sprzedaje swój dotychczasowy lokal przy ul. Rozbrat. Z nieoficjalnych informacji wynika, że partia kierowana przez Grzegorza Napieralskiego może uzyskać za nieruchomość nawet 44 mln zł, czyli równowartość ponadtrzyletniej subwencji, i to na starych zasadach. Choć Sojusz chce kupić nową siedzibę, to i tak zostanie mu w kasie tak dużo pieniędzy, że nie musi się martwić o najbliższe wybory.

W najlepszej sytuacji jest PO, która przeforsowała w parlamencie zmniejszenie subwencji. – Nie mamy dużej organizacji, dlatego nie będzie cięć – zapowiada sekretarz generalny partii Andrzej Wyrobiec.

Kosztowni eksperci

Zmniejszenie subwencji to prawdopodobnie początek zmian w finansowaniu partii politycznych. W Sejmie czeka na rozpatrzenie projekt PO o fundacjach politycznych. Przewiduje on, że każda partia musiałaby prowadzić specjalną fundację, która byłaby jej zapleczem eksperckim, a na jej utrzymanie przekazywane miałoby być 25 proc. całej subwencji. Takie rozwiązanie ma zastąpić istniejący do tej pory fundusz ekspercki, na który – zgodnie z ustawą o partiach politycznych – ugrupowania mają przeznaczać od 5 do 15 proc. subwencji.

Paradoksalnie to właśnie PO, która forsuje powołanie fundacji partii politycznych, w najskromniejszym stopniu wykorzystuje fundusz ekspercki. W 2009 roku wydała na ten cel niewiele ponad pół miliona złotych – kilkakrotnie mniej niż PSL czy SLD. Rekordzistą było PiS, które zamówiło ekspertyzy za 2,2 mln złotych.

PO tłumaczy, że w latach wyborczych woli być ostrożna i wydatki eksperckie zaliczać do bieżących, aby PKW nie zarzuciła jej potem, że z funduszu eksperckiego finansowana była kampania wyborcza. – Skarbnik partii jest jak saper, nie może się mylić. A pieniądze na funduszu eksperckim nie przepadają i posłużą do założenia fundacji partyjnej, bo taką możliwość daje nowe ustawa – mówi Wyrobiec.

PO już ma zaoszczędzone na funduszu 4,6 mln zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Autor bez zdjęcia
Grzegorz Osiecki

Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj