Kluzik-Rostkowska siedzi obok pełnomocnika rządu ds. osób wykluczonych Bartosza Arłukowicza.

Reklama

>>> Dziennik.pl na Facebooku. Zobacz! Polub!

Media od kilku dni spekulowały, że Kluzik-Rostkowska będzie "bombą" konwencji Platformy chociaż ona sama zapowiadała wcześniej, że do Gdańska się nie wybiera. Od kilku dni posłanka była nieuchwytna dla dziennikarzy; w piątek nie uczestniczyła w obradach Sejmu i nie wzięła udziału w głosowaniach. Nie przyszła też na piątkowe posiedzenie Rady Krajowej PJN.

Według informacji PAP, Kluzik-Rostkowska dostała od władz PO propozycję startu w wyborach do Sejmu z czołówki listy tej partii w Rybniku.

W ubiegłym tygodniu podczas pierwszego kongresu krajowego nowym szefem partii został europoseł Paweł Kowal, który był jedynym kandydatem na tę funkcję. Kluzik-Rostkowska nie ubiegała się o wybór.

W ostatnich dniach z PJN odeszło dwóch posłów: Jan Filip Libicki oraz Jacek Tomczak. Libicki swą decyzję argumentował tym, że zabrakło wyraźnej deklaracji PJN, że nie będzie współpracował z PiS.

Również Tomczak mówił, że przyczyną jego odejścia z PJN jest głęboki kryzys, w jakim jego zdaniem, jest obecnie ta formacja. "Po ostatnim zjeździe partii wyraźnie widać, że kierunek PJN to jest kierunek po równi pochyłej prosto do PiS. W związku z tym, że partia coraz bardziej zbliża się programowo do partii Jarosława Kaczyńskiego, ja dłużej nie chcę tego uwiarygodniać" - podkreślił poseł.