Schetyna nadesłał pismo, w którym prosił o odwołanie rozprawy z powodu odbywającego się w poniedziałek w Sejmie spotkania w ramach konferencji szefów komisji spraw zagranicznych parlamentów krajów UE. Z kolei Zbigniew Ziobro nie podjął w terminie zawiadomienia wysłanego przez sąd na adres warszawski.

Sąd uznał nieobecności obu stron za nieusprawiedliwione. Z uwagi na fakt, iż była to pierwsza nieobecność Grzegorza Schetyny, postanowił jednak odroczyć termin rozprawy. Zbigniew Ziobro nie stawił się w sądzie czwarty raz; wszystkie poprzednie nieobecności zostały usprawiedliwione zaświadczeniami lekarskimi.

Konsekwencją kolejnego niestawienia się stron bez usprawiedliwienia będzie pominięcie przez sąd dowodu z przesłuchania stron.

Obecny marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna wytoczył Ziobrze proces o ochronę dóbr osobistych za jego wypowiedź w Radiu Maryja z 17 marca 2009 r. Ziobro - były minister sprawiedliwości i poseł PiS - mówił wówczas m.in., że Schetyna (wówczas wicepremier i szef MSWiA - PAP) jest "ciemną postacią, nie szarą eminencją, a ciemną postacią tego rządu"; "człowiekiem, o którym się mówi, że odpowiada za wszystkie takie ciemne sprawki, które są związane m.in. z nadużywaniem służb specjalnych przeciwko opozycji".

Powołując się również na wypowiedzi "niektórych posłów PO z kuluarów", Ziobro stwierdził, że jest to "człowiek od brudnych zadań, jego postać jest szczególna, więc jeżeli jest ktoś z nim związany, to rzeczywiście może cieszyć się później poczuciem bezkarności, takie są podejrzenia".


Schetyna domaga się od Ziobry przeprosin, które miałyby zostać opublikowane w Radiu Maryja, Radiu ZET oraz w "Gazecie Wyborczej", a także wpłaty 30 tys. zł na Fundację Ewy Błaszczyk "Akogo?".

Proces w tej sprawie rozpoczął się 26 stycznia 2010 roku. Na rozprawie sąd wysłuchał nagrania z audycji Radia Maryja i przesłuchał informacyjnie obu polityków. "Zostałem pomówiony i zniesławiony przez pozwanego" - mówił sądowi Schetyna. Zaprzeczył, by używał służb specjalnych przeciw opozycji, ponieważ służby specjalne mu nie podlegały, zaprzeczył też, by osoby z nim związane korzystały z bezkarności. "Ta wypowiedź miała mnie pozbawić godności, przyzwoitości, uczciwości, wiarygodności. Na pewno miało to wpływ na moje dobre imię. To, co powiedział pan poseł Ziobro, było publicznym oskarżeniem mojej osoby" - ocenił Schetyna.

Z kolei Ziobro podkreślił, że jako wicepremier rządu i sekretarz generalny PO, będącej zapleczem tego rządu, Grzegorz Schetyna ponosił odpowiedzialność polityczną za wszystkie działania tego rządu. "To jest odpowiedzialność polityka; nie jest oparta na winie, jak odpowiedzialność karna, i na związku przyczynowym między działaniem określonej osoby i jej efektem. Moja wypowiedź dotyczyła oceny działania pana Grzegorza Schetyny jako polityka i odpowiedzialności polityka za patologie władzy, jakie mają miejsce w Polsce" - powiedział wówczas Ziobro.