Poseł PiS Jarosław Sellin mówił w środę, że partia ta chce umożliwić obywatelom wpływanie na program mediów publicznych w związku z "narastającą falą oburzenia, czasami bezsilnego, na to co się dzieje czasami w programach mediów publicznych, a zwłaszcza na ostatni fakt - czyli zaproszenie do współpracy w Telewizją Publiczną w jednym w programów po prostu satanisty i człowieka, który reprezentuje ekstremalną subkulturę, radykalną i szokującą".

Podkreślił, że obywatele powinni mieć "bardziej realny wpływ" na program mediów publicznych, a "nie taki bezsilny jak dotąd". Dlatego - jak mówił - na początku przyszłej kadencji Sejmu PiS zaproponuje nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, która da obywatelom instrumenty "do oddziaływania na tego typu sytuacje i instrumenty umożliwiające eliminację takich patologicznych sytuacji".

Według posła, w projekcie znajdzie się zapis zakładający, że jeśli 10 tys. osób - płacących abonament lub zgodnie z prawem z niego zwolnionych - podpisze się pod wnioskiem o zmianę formuły programowej albo elementu programu, "którego w mediach publicznych nie chcą tolerować", to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, po otrzymaniu pisma, w ciągu dwóch tygodni będzie miała obowiązek zająć stanowisko i wydać decyzję w sprawie.

Poseł Kazimierz M. Ujazdowski podkreślił z kolei, że projekt PiS wprowadzi także drugi zapis. "W przypadkach ekstremalnych naruszania zasad dotyczących powinności mediów publicznych wniosek złożony przez 50 tys. osób oznacza na ich wniosek usunięcie programu - tzn. podjęcie decyzji o zaniechaniu emisji programu (...) Taką decyzję może podjąć KRRiT z własnej inicjatywy, na podstawie wniosku 50 tys. obywateli będzie musiała taką decyzję podjąć" - zaznaczył.

"Krótko mówiąc - nasza recepta na barbarzyństwo to jest demokracja bezpośrednia w rękach obywateli płacących abonament bądź zwolnionych z abonamentu" - oświadczył Ujazdowski. Ocenił też, że wprowadzenie rozwiązań, proponowanych przez PiS, uczyni media publiczne "prawdziwie obywatelskimi".


Sellin z kolei przypomniał, że obowiązująca ustawa o rtv nakłada na publiczną radiofonię i telewizję zobowiązania programowe; mówi m.in. o tym, że programy te powinny dbać o dobre imię publicznej radiofonii i telewizji. "Pytanie - czy dbają? Jeżeli zapraszają takiego stałego współpracownika" - mówił poseł PiS.

Polityk wyliczał dalej, że - zgodnie z ustawą - programy w publicznej radiofonii i telewizji powinny m.in. respektować chrześcijański system wartości, służyć umacnianiu rodziny oraz zwalczaniu patologii społecznych. "To wszystko jest szokująco kontrastujące z tymi praktykami programowymi, z którymi mamy do czynienia" - ocenił Sellin.

"W związku z tym, że ta fala protestu przybiera również takie formy, że ludzie zaczynają apelować o niepłacenie abonamentu, chcemy z kolei zaapelować do tych ludzi, żeby tego nie robili. Bo niepłacenie abonamentu dziś oznacza, że zniknie TVP Kultura, zniknie Dwójka radiowa, zniknie TVP Polonia, a nie te anteny główne - Jedynka czy Dwójka, które sobie poradzą" - tłumaczył. Dlatego - zaznaczył - PiS proponuje inny instrument wpływania na to, "by takich patologii w programach mediów publicznych nie było".

Argumentując potrzebę zmian proponowanych przez PiS, Sellin powiedział też: "Zauważamy albo pewien nadmiar strachu, albo po prostu nadmierną skłonność do zaniechań, do reagowania w takich sytuacjach przez organa do tego uprawnione - zarówno przez KRRiT, która milczy w tej sprawie, mimo że sprawa jest głośna od tygodni, jak i kierownictwa TVP, które szuka różnych usprawiedliwień dla tego typu praktyk, zamiast sprawę rozstrzygnąć jednoznacznie".