"Jeśli przepisy prawa umożliwiają takie działania również szpitalowi wobec NFZ, to wszyscy mają prawo to wykorzystywać. Nie widzę w tym nic zdrożnego" - powiedział premier podczas poniedziałkowego briefingu. Dodał, że do tego służy prawo, sąd, czy ostatecznie komornik, by dochodzić swoich praw jak się uważa za stosowne.

"Gazeta Wyborcza" napisała w poniedziałek, że chodzi o 660 tys. zł, które Szpital Miejski w Bydgoszczy wydał w I kw. 2011 r. na świadczenia nielimitowane (są nimi np. porody).

Krzysztof Tadrzak dyrektor szpitala powiedział "GW", że skoro jakieś świadczenie medyczne nie ma limitu, to szpital powinien dostać pieniądze za przyjęcie każdego pacjenta. Szpital pieniędzy nie dostał i sprawa trafiła do sądu. Ten uznał, że roszczenia szpitala są uzasadnione i komornik zablokował konto Funduszu - napisała "GW".

"Tego typu sytuacje, w której nie ma uprawnień tylko dla jednej strony, raczej wskazują na to, że generalnie system prawny w Polsce działa w porządku" - powiedział premier na poniedziałkowym briefingu prasowym.

Jak mówił, nie byłby zadowolony, gdyby w Polsce tylko silny mógł w sporach dysponować orężem, jakim jest komornik, a słabszy był zawsze skazany na rolę tego, który podlega egzekucji komorniczej.