To będzie przełomowa kadencja nie tylko z powodu tego, kto będzie rządził, ale także wyzwań, jakie stoją przed Polską. Najbliższe cztery lata zdecydują o naszej pozycji w kolejnych dekadach. Jeśli Polska zamierza dołączyć do czołówki UE, musi stawić czoło kryzysowi finansów publicznych, zapaści demograficznej i uratować przed bankructwem system emerytalny. Kolejne wyzwanie to uniknięcie rujnujących skutków pakietu klimatycznego. I najważniejsze: wykorzystanie szansy na rozwój gospodarczy, jaką może dać eksploatacja gazu łupkowego.
Reklama
Wyzwania są porównywalne z tymi, jakie miały przed sobą pierwsze rządy III RP, obierając kurs Polski na NATO i UE. Zaniechania działań będzie oznaczało spychanie kraju w kierunku Grecji.
Oto pięć wyzwań, którym ten rząd musi sprostać.
● Kryzys w strefie euro i światowe spowolnienie gospodarcze. Polska razem z innymi krajami poza strefą euro nie ma wpływu na kluczowe decyzje. Może jednak minimalizować ewentualne skutki. Ale by to robić, rząd musi trzymać ścisłą kontrolę nad finansami publicznymi, obniżać deficyt i zmniejszać dług, a jednocześnie robić wszystko, by podtrzymać wzrost. Konsekwencje są o tyle istotne, że skala kryzysu może przekraczać to, co działo się w latach 2008 – 2009. Wtedy zakwestionowana została wiarygodność potężnych instytucji finansowych, teraz może to dotyczyć całych państw.
● Reformy strukturalne. Polska ma mało czasu na dokończenie przebudowy systemu emerytalnego, który rujnuje nam budżet. Musi zlikwidować przywileje, m.in. mundurowych czy górników, oraz podjąć decyzje w sprawie zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz jego wydłużenia. W zeszłym roku koszty funkcjonowania całego systemu wyniosły 150 mld zł, a opłacane składki wystarczyły na pokrycie zaledwie połowy tej sumy.
Z tymi zmianami musi być związana nowa polityka demograficzna, bo w tej dekadzie wyraźnie zmniejszy się liczba ludności.
● Budżet unijny. Ten planowany obecnie jest ostatnim, w którym mamy szanse być największym beneficjentem. 80 mld euro, które możemy otrzymać z Brukseli, powinno pozwolić na to, by Polska wreszcie dokończyła budowę systemu autostrad, dróg ekspresowych i kolei, co spowoduje wzrost PKB. Pieniądze z Brukseli powinny też być impulsem do poprawy innowacyjności gospodarki. Dziś z nakładami na badania i rozwój na poziomie 0,68 proc. PKB jesteśmy w końcówce stawki krajów OECD.
● Polityka energetyczno-klimatyczna. Rząd musi zrobić wszystko, by zminimalizować w najbliższych latach olbrzymie obciążenia dla polskiej gospodarki spowodowane pakietem klimatycznym. Pomóc mogą pieniądze z UE wydawane na modernizację energetyki. Nowy aukcyjny system sprzedaży pozwoleń na emisję CO2 wchodzi w życie 1 stycznia 2013 r. i po tej dacie ceny energii zaczną szybko rosnąć.
● Gaz łupkowy. Jeśli potwierdzą się szacunki o zasobach gazu łupkowego i zaczniemy jego eksploatację, to gospodarkę czeka nowy impuls. Ale jak najszybciej trzeba uprościć prawo, by ułatwiło inwestycje. Należy rozbudować sieć przesyłową i połączenia międzynarodowe umożliwiające eksport. Wreszcie trzeba zdecydować o sposobie podziału zysków z wydobycia.
Gaz łupkowy zmieni także priorytety polskiej polityki zagranicznej, bo ekspansja na rynku energetycznym w naturalny sposób uderzy w interesy Rosji.
Nowy rząd będzie musiał rozpocząć nowy etap w polskiej polityce. Wewnętrznej i zewnętrznej. A w obecnej, skomplikowanej zarówno gospodarczo, jak i politycznie, sytuacji oznacza to permanentne zarządzanie kryzysem.