Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni oświadczył, że umowa ACTA nie zmieni polskiego prawa, także w kwestii praw internautów i funkcjonowania internetu. Dodał, że Polska "powinna mieć gotowość" do podpisania tej umowy. Zapowiedział kolejne konsultacje i wyjaśnienia w sprawie ACTA. W poniedziałek Boni oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski i wiceszef MSZ Mikołaj Dowgielewicz wzięli udział w spotkaniu u premiera Donalda Tuska w sprawie umowy ACTA.
Boni dopytywany na konferencji po spotkaniu, czy polska delegacja podpisze 26 stycznia w Tokio umowę ACTA, powiedział: .
Minister podkreślił, że umowa ACTA w niczym nie zmieni - zgodnie z opiniami prawników - polskiego prawa, także w kwestii praw internautów i funkcjonowania internetu. - powiedział Boni.
- powiedział Boni.
Zaznaczył przy tym, że - mając świadomość wątpliwości, jakie budzi ACTA - od przyszłego tygodnia rozpocznie się kolejna faza konsultacji i wyjaśnień - dodał.
Boni poinformował, że do końca obecnego tygodnia zostanie przygotowany kalendarz spotkań z udziałem m.in. przedstawicieli środowisk internetowych. Minister podkreślił, że wejście w życie umowy dokona się dopiero jeśli dokument zostanie ratyfikowany przez parlament, co - jak zauważył - będzie poprzedzone debatą w Izbie.
" - powiedział Boni.
Obecny na konferencji prasowej Zdrojewski doprecyzował, że dokument może być ratyfikowany dopiero za kilkanaście miesięcy. Dlatego - jak zaznaczył - jest jeszcze czas, by konsultacje uzupełnić. - powiedział Zdrojewski.
Minister kultury przekonywał też, że zarzuty, iż polski rząd ws. ACTA prowadził debatę w sposób poufny i chciał coś ukryć, są nieprawdziwe i niesprawiedliwe. Nieprawdziwe - według niego - są dwa zarzuty, które "padły w ostatnich kilkunastu godzinach". " - mówił Zdrojewski.
Zaznaczył, że polski rząd - jako jedno z pierwszych państw - zwrócił uwagę na konieczność negocjowania ACTA w Europie w sposób jawny. - mówił. Jak przypomniał, stało się to w Szwajcarii w 2010 roku.
- powiedział minister kultury. Jak poinformował, przesłał ten dokument do konsultacji 11 maja 2010 roku.
Zdrojewski zauważył również, że komisje: sejmowa i senacka w poprzedniej kadencji parlamentarnej, "jednogłośnie pozytywnie zaopiniowały rekomendowanie umowy na forum międzynarodowym". Jak dodał, wszystkie opcje polityczne wsparły ten dokument w procesie legislacyjnym w Sejmie i Senacie.
Zdrojewski powiedział też, że zdarza się tak, że dokumenty takie jak ACTA - w momencie, gdy się pojawiają - nie wzbudzają większego zainteresowania, "bo są trudne". - mówił minister.
Jak dodał, nie wie, dlaczego stało się tak, że "mamy taką eksplozję opinii". - ocenił.
Minister kultury powiedział też, że rząd Donalda Tuska opowiada się za koniecznością zachowania wolności praw internautów we wszystkich możliwych ich aktywnościach.
Boni zauważył z kolei, że w związku ze sprawą umowy ACTA, pojawiły się zachowania hakerskie, które powinny być ścigane przez prawo, wejścia na strony, zmiany stron, włamania. "Mieliśmy do czynienia ze zorganizowanym aktem protestu, na tym przecież polega to zagęszczenie wejścia z użyciem wielu osób, które zadają pytanie czy przekazują informacje - o tym mówił w niedzielę minister Graś - co z natury rzeczy może blokować strony. Ale w kolejnej fazie tego sporu (...) pojawiły się zachowania hakerskie, które powinny być ścigane przez prawo, wejścia na strony, zmiany stron, włamania" - powiedział Boni.
Zaznaczył, że dyskusja o bezpieczeństwie internetowych witryn rządowych powinna doprowadzić administrację publiczną do wprowadzenia jednolitych standardów zarządzania stronami. Poinformował, że we wtorek powoła grupę roboczą - w ramach Komitetu do spraw Cyfryzacji - która zajmie się poszukiwaniem najlepszych form wprowadzenia jednolitych standardów zarządzania stronami.
W związku z porozumieniem ACTA w weekend internauci zablokowali w Polsce kilka stron internetowych administracji państwowej. Niektóre nie działały też w poniedziałek.
ACTA (Anti-counterfeiting trade agreement) to układ między Australią, Kanadą, Japonią, Koreą Południową, Meksykiem, Maroko, Nową Zelandią, Singapurem, Szwajcarią i USA, do którego ma dołączyć UE. Jego nazwę można przetłumaczyć jako "porozumienie przeciw obrotowi podróbkami", dotyczy jednak ochrony własności intelektualnej w ogóle, również w internecie. Zdaniem obrońców swobód w internecie może prowadzić to do blokowania różnych treści i cenzury w imię walki z piractwem.