Wiceminister Piotr Kołodziejczyk, dyrektorzy Zbigniew Olejniczak i Mariusz Grajek, czyli trzy osoby rządzące w ostatnich latach cyfryzacją państwa, zostały wczoraj zdymisjonowane przez szefa resortu administracji i cyfryzacji Michała Boniego. Powodem jest poufna analiza Ministerstwa Rozwoju Regionalnego wskazująca na porażkę projektu nowego dowodu osobistego, co wiąże się z groźbą straty unijnych funduszy, oraz przydzielanie gigantycznych zamówień bez przetargów – dowiedział się DGP.
Według oficjalnego komunikatu to wiceminister Kołodziejczyk i jego najbliżsi współpracownicy podali się do dymisji, a minister Boni ją tylko przyjął. Rzecznik prasowy MAiC Artur Koziołek tak tłumaczy przyczyny:
Pod tą nazwą kryje się operacja wprowadzenia nowego, elektronicznego dowodu osobistego, które miały być wydawane Polakom już od lipca tego roku. Lwią część kosztów – 85 proc. – pokrywa Unia Europejska. Na łamach DGP informowaliśmy wiele razy, że projekt jest zagrożony, a resort nie ma nawet rzetelnego pomysłu, do czego ma nowy dowód służyć. Przestrzegaliśmy też, że grozi nam utrata unijnych funduszy, które już zostały wstrzymane.
Na ostatni Komitet Cyfryzacji swoją analizę sytuacji przygotowało Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Potwierdziła ona nasze doniesienia i była miażdżąca dla trzyletniej pracy ministra Kołodziejczyka i dwójki podległych mu dyrektorów Centrum Projektów Informatycznych.
- mówi DGP jeden z rządowych urzędników. Według pierwszego w projekcie nie będzie żadnych zmian, jedynie resort spraw wewnętrznych oraz Centrum Projektów zwrócą się do Komisji Europejskiej o wydłużenie kolejny raz czasu potrzebnego na jego dokończenie.
W drugiej opcji informujemy Brukselę, że nowy dowód osobisty nie będzie jednocześnie przepustką do korzystania ze służby zdrowia. To jednak pociągnie za sobą ograniczenie dofinansowania, brak zwrotu części dotychczasowych wydatków. Co więcej, Komisja nie musi się zgodzić na tak poważne zmiany początkowych celów projektu, a to oznacza brak zwrotu całych kosztów projektu.
Trzeci omawiany przez MRR wariant przedstawia konsekwencje całkowitej rezygnacji z wprowadzania nowego dowodu osobistego. W oczywisty sposób oznacza to stratę całości grantów.
Oficjalnie to niemal 100 mln zł, jednak rzeczywiste koszty są dużo większe. To również pensje dziesiątków urzędników, którzy przez kilka lat zajmowali się projektem, całość sięga nawet 200 milionów. - komentuje osoba z branży internetowej.
Były minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller, który sprawy cyfryzacji powierzył właśnie Piotrowi Kołodziejczykowi oraz duetowi Olejniczak i Grajek, przed rokiem rozpoczął przetarg na druk nowego dowodu osobistego – oceniany na blisko 400 mln zł. J – pyta retorycznie nasz rozmówca.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, wśród przyczyn dymisji są również problemy związane z innymi działaniami Centrum Projektów Informatycznych. W rzeczywistości wszystkie pozostałe prowadzone tam projekty (SI PR, OST 112, e-PUAP) o wartości 1,1 miliarda złotych są w podobnej kondycji. Nad każdym z nich wisi groźba opóźnień lub zawieszenia (certyfikacji) unijnych środków
. Dodatkowo sytuację pogarsza wielokrotnie opisywana na łamach DGP afera związana z korupcją byłego dyrektora CPI Andrzeja Machnacza, który przyjął blisko 5 mln zł łapówek od firm informatycznych. – komentuje urzędnik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.