Raport z czyszczenia stajni Augiasza nie zostawia suchej nitki na tym, jak do tej pory wdrażano e-administrację.

Reklama

Z raportu „Państwo 2.0. Nowy start dla e-administracji” wyłania się obraz mało optymistyczny. To stracona dekada dla informatyzacji państwa. Gdy kilka miesięcy temu zapowiadałem stworzenie raportu otwarcia, przyrównałem sytuację do stajni Augiasza. Dziś, oddając gotowy raport z tego przeglądu, muszę stwierdzić, że nie doceniłem skali problemu – mówił minister cyfryzacji Michał Boni.

Na 29 systemów finansowanych z 7. osi priorytetowej Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, czyli e-administracji, 13 wymaga mniej lub bardziej poważnych korekt, 1 – optymalizacji funkcjonalności, 3 nie są jeszcze rozpoczęte, 7 realizowanych jest zgodnie z harmonogramem, ale jak ostrzega MAiC, wszystkie mają być zakończone i rozliczone pod koniec okresu budżetowania Unii.

Przy przeciętnej wielkości projektu oznacza to około 10 tys. stron dokumentacji księgowej i formalnej, w tym kilkaset stron kluczowych od strony merytorycznej. Nie ma w świecie administracji zdolnej do zweryfikowania takiej dokumentacji z kilkudziesięciu projektów w ciągu 12 miesięcy – ostrzega raport. A że tylko 4 z wdrażanych systemów już sfinalizowano, w tym ledwie 1 zakończył się pełnym sukcesem (informatyzacja ksiąg wydziałów ksiąg wieczystych), to rzeczywiście w 2015 r. mogą być problemy ze sprawną weryfikacją i z rozliczeniem całej reszty e-systemów.

To jednak problem odległy czasowo. Dziś znacznie pilniejsze są dwie inne kwestie. Po pierwsze decyzja Komisji Europejskiej o wstrzymaniu certyfikacji środków na 7. oś. O tym, że sama polska strona zdecydowała się wstrzymać rozliczanie środków z tego projektu, DGP pisał przed kilkoma dniami. Nie oznacza to jednak, że te środki przepadły. Wkrótce w Brukseli będziemy przedstawiać programy naprawcze projektów, które budzą największe wątpliwości – wyjaśnia minister Boni. Przyznał jednak, że nie do uratowania jest 147 mln zł przeznaczonych na systemy wykonywane przez Centrum Projektów Informatycznych. Winę po części ponosi podejrzany o korupcję Andrzej M., były dyrektor CPI. Mamy sygnał, że Komisja odrzuci wszystkie projekty, w których przy wyborze wykonawcy pojawił się wątek korupcyjny. Prześwietlana jest zresztą każda decyzja o rezygnacji z przeprowadzania przetargu – tłumaczy DGP urzędnik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Już wiadomo, na razie jeszcze nieoficjalnie, bo nie wpłynęło pisemne uzasadnienie, że Komisja Europejska dała polskim władzom dwa miesiące na uporządkowanie centralnych projektów e-administracji. Wypłaty na nie zostały wstrzymane w piątek 13 kwietnia.

Drugą decyzją, na którą czekają urzędnicy, jest wyrok Krajowej Izby Odwoławczej, która ma zdecydować, czy przy przetargu na platformę P1, czyli najważniejszy projekt informatyczny w służbie zdrowia, doszło do zmowy cenowej. Taki zarzut postawił Urząd Zamówień Publicznych. Unijne finansowanie tego projektu wstrzymano już w lutym. Jeżeli KIO podtrzyma opinię UZP, Polska może całkiem zapomnieć o dotacji na to warte 712 mln zł przedsięwzięcie.

Wstrzymanie środków unijnych mocno zaniepokoiło rynek. Business Centre Club zaapelował do rządu, by mimo problemów nie zaniechał informatyzacji, choćby oznaczało to finansowanie projektów z budżetu państwa. Resort cyfryzacji obiecuje, że nie ma mowy o rezygnacji z wdrożeń. Zapowiada jednak ściślejszą koordynację wszelkich projektów informatycznych prowadzonych w państwie, tak aby zapobiegać ich dublowaniu się, a także dbać o podstawy prawne do ich funkcjonowania. Dlatego ma wzrosnąć rola Komitetu Cyfryzacji i potencjalnie także Centrum Projektów Informatycznych, przez które – jak uważa Boni – powinny przechodzić wszystkie projekty. Cel jest jasny – do 2020 roku ma powstać spójny system informacyjny państwa.