Dziennik Gazeta Prawana logo

"Solidarność" złożyła kwiaty pod stocznią i...zakryła napis "Lenina"

14 sierpnia 2012, 14:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W 32. rocznicę rozpoczęcia historycznego strajku w Stoczni Gdańskiej zakładowa Solidarność złożyła kwiaty pod bramą nr 2. Działacze związku zakryli też transparentem napis "im. Lenina" nad stoczniową bramą.

- mówił przed bramą nr 2 wiceprzewodniczący Solidarności w Stoczni Gdańsk Karol Guzikiewicz.

Jego zdaniem dziś w Polsce panuje . - powiedział Guzikiewicz.

Wcześniej Guzikiewicz wraz z sześcioma członkami związku weszli po drabinie na dach budynku przy bramie i w ciągu kilkunastu minut rozwiesili wielki transparent Solidarności, który zakrył napis "im. Lenina".

Miasto Gdańsk postanowiło przywrócić stoczniowej bramie wygląd z sierpnia 1980 r. i w połowie maja tego roku, w miejscu dotychczasowego napisu "Stocznia Gdańska S.A.", pojawiła się nazwa "Stocznia Gdańska im. Lenina", na bramę wrócił też metalowy Order Sztandaru Pracy. Przeciwko takim zmianom od początku sprzeciwiła się zakładowa "S", a troje pomorskich posłów PiS złożyło do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie polegającemu na propagowaniu idei komunistycznych. Prokuratura umorzyła jednak sprawę uznając argumenty samorządu mówiące, iż brama jest swoistym świadkiem historii.

Wśród kilkudziesięciu osób, które zebrało się przed stoczniową bramą byli m.in. poseł PiS i b. prezes Stoczni Gdańsk Andrzej Jaworski oraz b. działacz Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża Krzysztof Wyszkowski. Ten ostatni wraz z Karolem Guzikiewiczem i Pawłem Władkowskim ze Stowarzyszenia Ofiar Grudnia'70 złożyli kwiaty pod bramą nr 2.

Uroczystość zakończyło odśpiewanie hymnu narodowego.

Następnie delegacja stoczniowej "S" przemaszerowała pod Urząd Miejski w Gdańsku, gdzie w namiocie na trawniku ok. 100 metrów od magistratu głoduje od ubiegłego czwartku Wojciech Dąbrowski. Mężczyzna protestuje w ten sposób przeciwko eksmisji z mieszkania komunalnego jego i chorej byłej żony za zaległości czynszowe sięgające ok. 40 tys. zł.

- mówił przed namiotem koczującego mężczyzny Guzikiewicz.

- dodał wiceszef stoczniowej "S".

Zastępca prezydenta Gdańska Maciej Lisicki powiedział PAP, że protestujący mężczyzna trzykrotnie zwracał się o odroczenie terminu eksmisji, ale nie wywiązał się z obietnicy uregulowania długu. Dodał, że miasto zaproponowało mężczyźnie i jego b. żonie lokal zastępczy w Nowym-Porcie, ale ci z niego nie skorzystali.

- podkreślił Lisicki.

W trakcie manifestacji przed namiotem głodujący mężczyzna został zabrany przez karetkę pogotowia do szpitala.

Guzikiewicz zapowiedział, że we wrześniu "S" Stoczni Gdańsk powoła komitet w celu zbierania podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj