W wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu rybnickim Platformę Obywatelską reprezentuje Mirosław Duży, PiS - Bolesław Piecha, PSL Grażyna Kohut, SLD Krzysztof Sajewicz. Startuje też dwóch kandydatów niezależnych - Józef Makosz i Piotr Masłowski oraz Paweł Polok z Autonomii dla Ziemi Śląskiej i Janusz Korwin-Mikke z Kongresu Nowej Prawicy.

Reklama

PiS potraktował kampanię w Rybniku bardzo poważnie i nie kryje, że wynik dzisiejszego głosowania ma być wstępem do zwycięstwa wyborczego na Śląsku, a potem w całym kraju.

Poseł PiS Grzegorz Tobiszowski podkreśla, że z gospodarczego punktu widzenia Śląsk jest dla Polski bardzo ważny. Jednak jego zdaniem tak źle jak pod rządami Platformy nie było tam od dawna. Według posła Tobiszowskiego na tle innych regionów Śląsk jest miejscem naprawdę szczególnym bo na małym skrawku ziemi znajdują się surowce i przemysł, które są fundamentem rozwoju gospodarczego Polski.

Ostatnio wygląda na to, że zamiast zbijać na tym kapitał dzieje się tak, jakbyśmy prowadzili dywersję co do Śląska - argumentuje polityk PiS.

Poseł Ruchu Palikota Andrzej Rozenek, który startował do Sejmu z Katowic zgadza się, że Śląsk to region niedoceniany i źle rozumiany. Według Andrzeja Rozenka PiS nie kojarzy się tam jednak zbyt dobrze, bo słowami o ukrytej opcji niemieckiej prezes Kaczyński udowodnił, że Śląska nie rozumie.

Poseł SLD Grzegorz Napieralski nie ma wątpliwości, że silny gospodarczo Śląsk właśnie teraz, podczas kryzysu potrzebuje pomocy. Ponieważ - jego zdaniem - rządząca Platforma odnotowała właśnie tam najwięcej wpadek - rosną polityczne szanse SLD i PiS. Lider Sojuszu Leszek Miller zwraca jednak uwagę, że wybory uzupełniające do Senatu nie mogą być podstawą do prognoz politycznych na przyszłość, bo zwykle odbywają się przy niskiej frekwencji a zwycięstwo jest premią za osobistą popularność kandydata. Mówienie, że to wstęp do dalszych sukcesów partii to zdaniem Leszka Millera naiwność lub hucpa.

Poseł PO z Rybnika Marek Krząkała uważa, że demonstrowanie przez PiS siły na Śląsku wynika raczej ze strachu przed porażką, niż z wiary w zwycięstwo. Jego zdaniem prezes PiS, który dwa lata temu mówił o zakamuflowanej opcji niemieckiej, znowu próbuje dzielić Polaków. Według polityka Platformy zainteresowanie Jarosława Kaczyńskiego Śląskiem wynika z tego, że jest tam kilkumilionowy elektorat, na którym prezesowi bardzo zależy. Marek Krząkała dodał, że wątpi w wiedzę prezesa PiS o sprawach i problemach regionu - poza bieżącymi potrzebami politycznymi.

Z boju o Śląsk nie rezygnują też ludowcy. Szef klubu PSL Jan Bury zauważył przy tym, że przed wyborami wszystkie partię jadą na Śląsk i obiecują gruszki na wierzbie - a kiedy rządzą, zapominają. Na tym tle wyróżnia się zdaniem Jana Burego PSL, ponieważ zarówno wicepremier Pawlak, jak i Janusz Piechociński jako ministrowie gospodarki dbają o interesy Śląska.

Z tego powodu - według Jana Burego - zwłaszcza wiosną można mieć nadzieję, że PSL-owska koniczynka rozwinie się i przykryje dwie wielkie, mocarne partie.