Stanisław Żelichowski powiedział, że „niczego innego się nie spodziewał” po Krystynie Pawłowicz. uciął polityk PSL.
Odnosząc się do pieniędzy, które otrzymał Bartoszewski, Żelichowski stwierdził, że w globalnym świecie nie ma w tym nic dziwnego. - – stwierdził na antenie Radia ZET.
Z tą oceną nie zgodził się Jacek Sasin z Prawa i Sprawiedliwości, który ocenił, że 132 tysiące marek Bartoszewski „zainkasował jako urzędujący minister spraw zagranicznych”.
– Tak ważny członek rządu nie powinien brać pieniędzy z obcych państw, bo to jest nieetyczne. Dostał te pieniądze za wspieranie rozwoju stosunków polsko-niemieckich, co można różnie tłumaczyć – powiedział Sasin.
W następnym zdaniu Sasin zasugerował, że Bartoszewski mógł za otrzymane pieniądze kształtować polską debatę publiczną w sposób korzystny dla Niemiec.
powiedział poseł PiS.
Sasin dodał, że zgadza się z Jarosławem Kaczyńskim w ocenie posłanki Pawłowicz. - J mówił poseł PiS.
powiedział Tomasz Nałęcz, kiedy Sasin skończył mówić. Doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ocenił, że Uniwersytet Stefana Wyszyńskiego wystawia sobie złe świadectwo zatrudniając posłankę PiS.
– Ja bym studenta wygonił z grupy, gdyby on mówił takim językiem. A okazuje się, że można, a przy okazji prezes robi reklamę Korwina-Mikke, co jest unikalnym przypadkiem – dziwił się profesor.
Nałęcz skrytykował Jarosława Kaczyńskiego za to, że zwykle jest wrażliwy na sprawy historyczne, a w tym przypadku pomija, że Bartoszewski był więźniem obozu Auschwitz-Birkenau. –- mówił doradca prezydenta.
– wtrącił Sasin. –
– podsumował Nałęcz, pijąc do faktu, że polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest psychiatrą.
Przewodniczący klubu parlamentarnego PO ocenił, że słowa o pieniądzach dla Bartoszewskiego są wypowiadane po to, żeby odwrócić uwagę od występu Krystyny Pawłowicz. – – zwrócił się do Sasina.