Dziennik Gazeta Prawana logo

Kempa komentuje wywiad "Do Rzeczy" z Kaczyńskim: Nikt nie chce wojny z Komisją Europejską

30 maja 2016, 18:47
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Beata Kempa
Beata Kempa/PAP
Nikt nie chce wojny z Komisją Europejską czy z innym organami UE – mówiła w poniedziałek dziennikarzom szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa. Jak zaznaczyła, jeśli wobec Polski zostanie wdrożona procedura ochrony praworządności, trzeba będzie ocenić, czy została wdrożona przez organ do tego uprawniony.

Beata Kempa odniosła się w ten sposób do wywiadu, jakiego tygodnikowi "Do Rzeczy" udzielił prezes PiS Jarosław Kaczyński, który zasugerował, że możliwe jest zaskarżenie procedury do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

– powiedziała w poniedziałek w Krakowie dziennikarzom szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa, pytana o to, czy może dojść do zaskarżenia do ETS. Jak podkreśliła, bardzo ważne jest ustalenie, kto jest uprawniony do wszczęcia takiej procedury, a "kto sobie to prawo na podstawie jakichś wewnętrznych przepisów uzurpuje".

– mówiła Kempa. Dodała, że ma nadzieję, iż rozmowy prowadzone w tej chwili przez rząd przyniosą pozytywny efekt. Jak zaznaczyła, rząd został do tego zmuszony, choć "spór jest polityczny, a opozycja wciąż jest aktywna na polu międzynarodowym zamiast być aktywna w polskim parlamencie i konstruktywnie przedstawiać rozwiązania dla Polaków".

- podkreśliła szefowa Kancelarii Premiera.

Prezes Kaczyński pytany w wywiadzie, czy bierze pod uwagę, że dojdzie do ostatniego etapu procedury wszczętej przez Komisję Europejską mówił, że procedura, którą zastosowano wobec Polski "jest procedurą pozatraktatową, wymyśloną i można ją w każdej chwili zaskarżyć do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości".

– powiedział Kaczyński. mówił prezes PiS.

Procedura ochrony państwa prawa, którą w styczniu KE wszczęła wobec Polski, nie jest zapisana w unijnym traktacie, ale wynika z przyjętych przez Komisję w marcu 2014 r. "ram prawnych w celu wzmocnienia państwa prawa".

Mechanizm ten w zamyśle Komisji uzupełnia traktat i działa jako "system wczesnego ostrzegania" na wypadek pojawienia się systemowych zagrożeń dla państwa prawa w jakimś państwie unijnym. Umożliwia on Komisji dialog i eliminację tych zagrożeń, zanim sięgnie ona po "broń atomową", czyli artykuł 7. unijnego traktatu, zgodnie z którym za poważne naruszenie zasad demokratycznych mogą grozić sankcje, łącznie z zawieszeniem prawa głosu kraju w Radzie UE.

Artykuł 7. nazywany jest "bronią atomową", bo nikt nie chce po niego sięgać. Jego zastosowanie jest też trudne. Stwierdzenie, że doszło do poważnego naruszenia wartości UE wymaga jednomyślności wśród państw członkowskich (z wyłączeniem kraju, którego dotyczy głosowanie).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj