Dziennik Gazeta Prawana logo

Świadek w procesie ws. afery podsłuchowej: Taśmę z Kulczykiem i Kwiatkowskim chciał kupić ktoś "od Ruskich"

28 listopada 2016, 17:11
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Magnetofon
Magnetofon/Shutterstock
Dobiega końca proces w sprawie podsłuchów w stołecznych restauracjach. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił w poniedziałek wcześniejsze wnioski dowodowe obrony. Jeśli nie będzie nowych, we wtorek zaczną się mowy końcowe - głos zabierze prokurator.

Oskarżeni to: biznesmen Marek Falenta, dwaj kelnerzy Konrad Lassota i Łukasz N. oraz współpracownik Falenty Krzysztof Rybka. Sprawa dotyczy nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Ujawnione w mediach nagrania wywołały kryzys w rządzie Donalda Tuska.

We wnioskach dowodowych obrona chciała m.in. ponownego zbadania przez biegłych pendrive'ów kelnera wyłowionych z Wisły; zwrócenia się do ABW i CBŚP o informacje ws. kontaktów Falenty z tymi służbami (według obrony pomagał on tym służbom) oraz do policji - o informacje o powodach objęcia Łukasza N. ochroną policji oraz czy ze sprawą mógł mieć związek brat N. - policjant.

Oddalając wnioski, sąd uznał, że albo nie mają one znaczenia dla procesu i są obliczone na jego przedłużenie, albo są niemożliwe do przeprowadzenia, albo już zostały częściowo przeprowadzone. Według sądu, nie da się już przebadać tych pendrive’ów. Co do informacji od ABW, CBŚ i CBA, sędzia Paweł du Chateau podał, że sąd uzyskał wcześniej informacje z ABW i CBA, które znajdują się w aktach niejawnych; a w odpowiedzi CBŚ nie ma wskazówek, by Falenta miał kontakty z CBŚ.

W poniedziałek sąd dokonał również tzw. zaliczenia materiału dowodowego - co jest ostatnią czynnością przed zamknięciem przewodu sądowego. Samego przewodu sąd jeszcze nie zamknął.

Na pytanie czy są nowe wnioski, obrońca Falenty mec. Grzegorz Radwański odparł, że chce się skonsultować w tej sprawie z innymi obrońcami i z samym Falentą (nie było go tego dnia w sądzie). Sędzia du Chateau odpowiedział mu, że mowy końcowe zaczęłyby się we wtorek - jeśli nie byłoby nowych wniosków dowodowych obrony lub gdyby były, ale sąd by ich nie uwzględnił.

Końcowe wystąpienia stron zaczyna mowa prokuratora, po którym głos zabierają oskarżyciele posiłkowi i ich pełnomocnicy. Wystąpienia stron mogą potrwać co najmniej kilka rozpraw, bo w sprawie występuje kilkunastu pokrzywdzonych, reprezentowanych przez adwokatów. Na koniec głos zabiera obrona i sami oskarżeni.

Za ujawnione bez odczytywania sąd uznał zeznania ze śledztwa, złożone przez część nielegalnie nagranych, w tym: Marka Belkę, Zbigniewa Jakubasa, Leszka Czarneckiego, Aleksandra Kwaśniewskiego, Elżbietę Bieńkowską, Kazimierza Marcinkiewicza, Dominikę Kulczyk, Lecha Wałęsę, Michała Sołowowa, Pawła Grasia, Bartosza Arłukowicza, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Mateusza Morawieckiego, Radosława Sikorskiego, Jacka Vincenta Rostowskiego i Zygmunta Solorza-Żaka. Prokuratura zdecydowała nie wzywać ich do sądu jako świadków.

Sąd uprzedził strony o możliwości zmiany kwalifikacji czynów Falenty, Lassoty i N. przez uznanie, że działali w tzw. ciągu przestępstw (wtedy grozi wyższa kara - PAP). Falenta ma też inny proces w Bielsku Podlaskim za założenie podsłuchów w dwóch tamtejszych firmach.

W poniedziałek mieli zeznawać prywatni detektywi Krzysztof S. i Katarzyna W. Skorzystali oni jednak z prawa do odmowy zeznań, gdyż w oddzielnym śledztwie związanym z aferą podsłuchową mają zarzuty ujawnienia innej osobie części nagranych rozmów.

Na wniosek prokuratura sąd odczytał wyjaśnienia Katarzyny W. ze śledztwa. Mówiła wtedy, że prowadziła ze swym ówczesnym partnerem Krzysztofem S. biuro detektywistyczne. W jego ramach S. (który według W. "był blisko Falenty") prowadził latem 2014 r. rozmowy z innymi osobami, chcącymi pozyskać taśmy z nagraniami podsłuchanych osób. Według W., te rozmowy prowadzili m.in. ludzie, o których S. mówił jej, że dodała W. mówiła. Według niej, S. powiedział jej, że są tam głosy Jana Kulczyka i Krzysztofa Kwiatkowskiego. mówiła W.

Proces ruszył w maju br. Falenta i Rybka nie przyznali się do winy - Lassota i N. przyznali się. N. zeznawał, że Falenta za pieniądze zlecał nagrywanie rozmów w restauracjach. Lassota jako swą motywację wskazał "nieprawidłowości popełniane przez funkcjonariuszy publicznych". Grozi im do 2 lat więzienia. Według prokuratury motywy działania oskarżonych miały "charakter biznesowo-finansowy". Media twierdzą, że nagrania miały być zemstą Falenty za śledztwo w sprawie jego firmy Składy Węgla, a także próbą zdobycia ważnych informacji dla działalności gospodarczej.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj