Dziennik Gazeta Prawana logo

Świadek w procesie ws. afery taśmowej: Falenta chciał wyrzucić z rządu "tych, którzy są mu niewygodni"

13 października 2016, 18:05
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Marek Falenta / zdjęcie z profilu w serwisie Facebook
Marek Falenta / zdjęcie z profilu w serwisie Facebook/Facebook
Markowi Falencie chodziło o wywalenie z rządu "tych, którzy są mu niewygodni”; uważał też, że musi mieć "swoich" ministrów - zeznał Marcin W., świadek w procesie ws. afery taśmowej, b. partner biznesowy Falenty, dziś z nim skonfliktowany.

Czwartek był kolejnym dniem procesu przed Sądem Okręgowym w Warszawie, w którym oskarżeni są: biznesmen Falenta, dwaj kelnerzy Konrad Lassota i Łukasz N. oraz współpracownik Falenty Krzysztof Rybka. Sprawa dotyczy nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Falenta i Rybka nie przyznali się do winy - Lassota i N. przyznali się. N. zeznawał, że Falenta za pieniądze zlecał nagrywanie rozmów w restauracjach. Lassota jako swą motywację wskazał "nieprawidłowości popełniane przez funkcjonariuszy publicznych".

Według prokuratury motywy działania oskarżonych miały "charakter biznesowo-finansowy". Media twierdzą, że nagrania miały być zemstą Falenty za śledztwo w sprawie jego firmy Składy Węgla, a także próbą zdobycia ważnych informacji dla działalności gospodarczej.

W czwartek zeznawał Marcin W., założyciel Składów Węgla i b. dyrektor firmy w Bydgoszczy. Potwierdzał swe zeznania złożone, gdy przebywał w areszcie, po zatrzymaniu go w czerwcu 2014 r. - jeszcze przed wybuchem "afery taśmowej". Usłyszał on wtedy 18 prokuratorskich zarzutów, w tym kierowania grupą przestępczą wyłudzającą VAT. Dziś jest już na wolności.

Według świadka, Falenta chciał dogadać się z ówczesnym rządem - tak by rząd kupił od niego Składy Węgla. Zeznał, że Falenta pytał go, czy wie, "ile kosztuje zmiana rządu". - zeznawał W. - - brzmiało zeznanie W.

Pytany o motywację Falenty, świadek zeznał, że "z tego co wie, chodziło mu o informacje biznesowe, a potem, by nagrywać osoby ważne". mówił W. dodał. mówił świadek, relacjonując słowa Falenty. Zdaniem W., Falenta uważał, że – dodał świadek.

- twierdził W. -- dodał. Zeznał, że wśród osób nagranych Falenta wymieniał m.in. "agenta Tomka" oraz "generałów - nie powiedział czy z wojska, czy z policji".

Świadek twierdził też, iż Falenta mówił mu, że "są nagrania z Sienkiewiczem, które go uderzą"; podkreślał, że "Sienkiewicz jest pazerny na kasę". Świadek zeznawał, iż Falenta nie krył się, że nagrywał różne osoby i chwalił się tym nawet na publicznych imprezach. Dodał, że Falenta i Rybka nigdy nie mówili mu, gdzie chowają nagrania. dodał świadek.

– zeznał W. Według W. dzięki niemu Falenta miał wiedzieć, jaka służba go sprawdza. dodał W.

Zeznał, ze był wiele razy przesłuchiwany we wrześniu 2014 r. w charakterze podejrzanego i świadka - co trwało "wiele godzin dziennie". Przyznał, że od czasu "rozpoczęcia współpracy z prokuraturą i organami ścigania protokoły swych zeznań zawsze miał przy sobie". Jak wyjaśnił, czynił to dla "własnego bezpieczeństwa".

Obrona - kwestionując wiarygodność zeznań W. - podkreślała, że Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy postawiła mu zarzut m.in. dotyczący doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania mieniem spółki Falenta Investments. powiedział sądowi obrońca Falenty mec. Grzegorz Radwański. Świadek odmawiał odpowiedzi na wiele pytań obrony, choć przyznał, że ma "biznesowy konflikt" z Falentą. oświadczył W.

Mówił on, że Falenta zaprezentował mu nagranie także z jego udziałem. dodał świadek, choć Falenta mówił mu, że te nagranie zniszczył. - zeznał świadek, przyznając, że także z Rybką ma "otwarty konflikt".

Świadek powiedział, że kiedyś dał Falencie długopis umożliwiający nagrywanie. Potem W. sam kupił urządzenie do nagrywania w postaci guzika, chcąc nagrywać swą konkurencję - by "pokazać patologię, jaka panuje w branży węglowej". W. zaznaczył, że osoby, które on sam nagrywał, były o tym po fakcie informowane. Nagrania przekazałem prokuraturze - podkreślił świadek. "Było to de facto robione dla jednej z lokalnych gazet, z którą współpracowaliśmy" - dodał W.

Zeznał też, iż Falenta mówił mu, że Piotr Nisztor (przyniósł nagranie rozmów do "Wprost", który je ujawnił - PAP) "jest jego dziennikarzem; oni byli ze sobą poukładani". Według W., Falenta mówił mu, że ma "swoich dziennikarzy", którzy "piszą to, co chce". "Być może miał na myśli zażyłe kontakty" - wyjaśniał W. Składy węgla wykupywały wiele reklam w gazetach - dodał W.

Tydzień temu Nisztor zaprzeczał w sądzie, by "działał na zlecenie Falenty". Przyznał, że zna go od kilku lat i komunikował się z nim przed wybuchem afery - w związku z publikacjami dla "Pulsu Biznesu" nt. Składów Węgla.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj