Dziennik Gazeta Prawana logo

Ignorancja niczego nie uzasadnia. Prawda o stosunkach polsko-niemieckich

4 lutego 2017, 12:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Beata Szydło, Angela Merkel
Beata Szydło, Angela Merkel/Shutterstock
„Będę musiał powiedzieć pani kanclerz, że Niemcy powinni się zdecydować co do charakteru stosunków z Polską, bo nie można naraz Polski atakować, od czci i wiary odsądzać, i jednocześnie liczyć na to, że te stosunki będą dobre” – mówił niedawno Jarosław Kaczyński. W przyszłym tygodniu będzie miał okazję. Angela Merkel przyjeżdża do Polski.

Nie ma dowodów na to, że marihuana jest lekiem. Są dość słabe dowody na to, że w pewnych okolicznościach można ją stosować jako środek zmniejszający dolegliwości” – mówił Konstanty Radziwiłł na wspólnej konferencji z premier Beatą Szydło. Było to po przeglądzie jego resortu przez szefową rządu i po jej zapewnieniach, że minister zdrowia pozostanie na stanowisku. W tym samym czasie w Berlinie odbywała się w niemieckim parlamencie finalna debata na temat ustawy zezwalającej na stosowanie przez ciężko chorych pacjentów leczniczej marihuany i jej refundowanie przez kasy chorych. – „Przyjmując tę ustawę, polepszamy opiekę nad ciężko chorymi i zmniejszamy ich cierpienie” – wyjaśniała wiceminister zdrowia Ingrid Fischbach z konserwatywnej CDU. Z jej opinią zgodziły się wszystkie frakcje w Bundestagu i niemieccy posłowie jednogłośnie przyjęli przepisy, które już w marcu wejdą w życie.

Czy można bardziej się różnić?

Fakt, że polscy i niemieccy politycy mają tak różne poglądy i opinie, nie jest niczym nadzwyczajnym. Większym problemem jest to, że prawie w ogóle się nie znają, mają mało okazji do rozmowy i bariera niewiedzy jest coraz większa. Tymczasem w interesie swoich wyborców powinni blisko ze sobą współpracować.

Blisko do Steinbach

W Sejmie jest pięć klubów parlamentarnych, w niemieckim Bundestagu cztery. Spośród tych łącznie dziewięciu frakcji tylko trzy utrzymują ze sobą realne kontakty. To PO i PSL oraz CDU/CSU, które należą do Europejskiej Partii Ludowej i współpracują w Parlamencie Europejskim oraz na innych forach. To znacznie gorzej niż kiedykolwiek wcześniej. Po tym, jak koalicja PO-PSL utraciła władzę w Polsce, jej współpraca z niemieckimi chadekami nie ma już takiego znaczenia jak kiedyś. Teraz są to relacje między polskimi politykami szukającymi swego miejsca w opozycji a dwoma wielkimi partiami, które od prawie 12 lat rządzą Niemcami.

Na tle innych ugrupowań politycznych w Polsce i Niemczech to i tak dużo, bo znajomość partnerów z kraju sąsiada jest wśród innych partii marginalna. Nowoczesna należy do międzynarodówki liberalnej, której niemieccy członkowie (FDP) z kretesem przegrali ostatnie wybory i nie ma ich już w Bundestagu. Z kolei niemieccy socjaldemokraci (SPD) nie mają już partnerów w Sejmie, po tym jak wypadło z niego SLD. Nigdy partyjnych przyjaciół w polskim parlamencie nie mogli znaleźć niemieccy Zieloni oraz postkomunistyczna Lewica, podobnie jak Kukiz’15 w Niemczech. Tymczasem wielu z nich mogłoby skorzystać z doświadczeń sąsiada, czy to w sprawach polityki wobec Ukrainy i Rosji, kwestiach zanieczyszczenia powietrza, energii odnawialnej, czy wspomnianej leczniczej marihuany.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj