Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy sposób na niewygodne sprawy. Co wynika z decyzji Sądu Najwyższego?

2 sierpnia 2017, 08:15
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Sędzia Sądu Najwyższego Andrzej Stępka
Sędzia Sądu Najwyższego Andrzej Stępka/PAP
Sąd Najwyższy zawiesił postępowanie, piłka jest teraz po stronie Trybunału Konstytucyjnego. Eksperci są podzieleni w ocenach wczorajszego orzeczenia.

Wczorajsze postanowienie Sądu Najwyższego w sprawie ministra Mariusza Kamińskiego nie dotyczy kwestii merytorycznych. Sprawa na razie nie zostanie rozpoznana z powodów formalnych. A to dlatego, że marszałek Sejmu uznał, że pomiędzy Sądem Najwyższym a prezydentem istnieje spór kompetencyjny. Z jednej strony bowiem głowa państwa skorzystała z prawa ułaskawienia wybranych osób, z drugiej – sąd chce ocenić, czy pierwszy obywatel RP mógł to uczynić.

I choć zdaniem Sądu Najwyższego nie ma mowy o żadnym sporze kompetencyjnym (byłaby, jak wyjaśniał wczoraj rzecznik SN Michał Laskowski, gdyby to SN chciał kogokolwiek ułaskawić), to i tak postępowanie zostało zawieszone. Artykuł 86 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym stanowi: „Wszczęcie postępowania przed trybunałem powoduje zawieszenie postępowań przed organami, które prowadzą spór kompetencyjny”.

Sędziowie SN uznali, że ta norma ich wiąże. Bo choć nie zgadzają się, by w jakimkolwiek wymiarze chcieli wykonywać kompetencje zastrzeżone dla prezydenta, to ostateczną decyzję w tej sprawie musi podjąć trybunał. Gdy uzna, że sporu nie ma – będzie można wrócić do rozpatrywania kasacji ws. Mariusza Kamińskiego i jego współpracowników. Jeśli zaś sędziowie TK stwierdzą, że spór istnieje i SN nie ma prawa zajmować się tą sprawą – najprawdopodobniej zostanie ona umorzona.

Eksperci są podzieleni co do wczorajszego postanowienia. –– twierdzi dr hab. Justyn Piskorski, ekspert Instytutu Sobieskiego.

Doktor Jan Sobiech z Wydziału Prawa i Administracji UKSW ma więcej wątpliwości. Artykuł 86 ust. 1 wspomnianej ustawy stanowi bowiem jasno, że do zawieszenia postępowania dochodzi wtedy, gdy występuje spór kompetencyjny. – – podkreśla prawnik. Choć zarazem zaznacza, że jest pewna logika w uznaniu, że SN nie miał innego wyjścia, jak tylko zastosować wspomniany przepis.

– wyjaśnia dr Sobiech.

Z wczorajszego orzeczenia cieszą się przede wszystkim politycy PiS. Przekonują, że co prawda nie ma powodów do wychwalania Sądu Najwyższego, gdyż po prostu właściwie wykonał swoją pracę. Ale jednocześnie w obliczu sporu politycznego wcale nie było to oczywiste.

Niezadowolona jest opozycja. Przede wszystkim dlatego, że nie wierzy w uczciwe postępowanie TK. Wśród opozycyjnych polityków oraz niektórych ekspertów pojawiają się głosy, że PiS wespół z kierującą pracami trybunału Julią Przyłębską znaleźli doskonały sposób na pozbywanie się niewygodnych spraw. Teoretycznie bowiem żaden przepis prawa nie zobowiązuje prezes TK do wyznaczenia nieodległego terminu rozprawy. Może więc być tak, że sprawa Mariusza Kamińskiego zawiśnie w próżni na wiele lat. Tak samo jak każda kolejna, która byłaby niewygodna dla władzy. Wystarczyłoby pismo od np. marszałka Sejmu do trybunału o wystąpieniu sporu kompetencyjnego pomiędzy dwoma organami władzy. Wówczas żaden z nich nie mógłby wydać rozstrzygnięcia do czasu zajęcia się sprawą przez Trybunał Konstytucyjny. – – uważa dr Jan Sobiech.

Przypomnijmy: w marcu 2015 r. warszawski sąd rejonowy skazał Mariusza Kamińskiego oraz jego trzech współpracowników za przekroczenie uprawnień podczas działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego w związku z aferą gruntową. Były szef CBA, a obecnie minister koordynator służb specjalnych, usłyszał wyrok trzech lat pozbawienia wolności. Zanim sąd okręgowy rozpoznał apelację, prezydent Andrzej Duda ułaskawił całą czwórkę. Sędziowie umorzyli więc postępowanie. Sprawa trafiła jednak wskutek kasacji oskarżycieli posiłkowych do Sądu Najwyższego. Ten miał 9 sierpnia wydać wyrok. To w związku z wczorajszym postanowieniem nie nastąpi.

Politycy PiS w mediach twierdzili, że jakakolwiek inna decyzja sędziów niż ta, która ostatecznie zapadła, mogłaby przełożyć się na zastosowanie wobec orzekających odpowiedzialności karnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj