Dorota Kalinowska: Kto ustala okręgi wyborcze i na jakiej podstawie?
Beata Tokaj: Rada gminy na podstawie kodeksu wyborczego i odrębnych ustaw, czyli ustawy o samorządzie gminnym, powiatowym i wojewódzkim.

Reklama

A liczbę radnych?
Wojewoda w porozumieniu z komisarzem wyborczym. I na podstawie normy przedstawicielstwa.

Jak to się odbywa? Co bierze się pod uwagę?
Wielkość gminy, a dokładnie liczbę mieszkańców na obszarze działania rady na koniec roku poprzedzającego wybory, którą dzieli się następnie przez liczbę mandatów. I tak np. w gminach do 20 tys. mieszkańców muszą tak ją podzielić na okręgi, żeby do jej rady weszło 15 radnych.

Czyli na tym poziomie mamy jednomandatowe okręgi wyborcze – jeden okręg to jeden radny?
Tak.

Ale okręgiem wyborczym może być część gminy, ale też np. sołectwo.
Zgadza się. Ale równie dobrze może nim być osiedle czy np. miasto w ramach tej gminy.
Przyjmuje się też, że do rady wchodzi 21 radnych w gminie do 50 tys. mieszkańców, 23 radnych – do 100 tys. mieszkańców, 25 radnych – do 200 tys. mieszkańców. Wyjątkiem jest Warszawa, w której radnych jest 60.

Informację o okręgach wyborczych, ich granicach i numerach, liczbie radnych wybieranych w każdym okręgu wyborczym podaje do wiadomości publicznej wójt (burmistrz, prezydent miasta), w formie obwieszczenia, najpóźniej w 50 dniu przed dniem wyborów.

Takiemu a nie innemu podziałowi na okręgi można się w ogóle sprzeciwić?
Oczywiście, że tak! Tym bardziej że zgodność z kodeksem wyborczym sprawdza komisarz wyborczy - mówię o obecnym stanie prawnym.
W praktyce: jeśli grupa co najmniej 15 mieszkańców jest niezadowolona z podziału na okręgi wyborcze, może złożyć skargę bezpośrednio do niego. Ma na to pięć dni od daty podania do publicznej wiadomości uchwały w sprawie okręgów wyborczych. W zależności od tego, czy ten podział został złożony prawidłowo czy nie, ten ją uwzględni lub uzna za niezasadną.

Odwołanie od tej decyzji też przysługuje?
Jeśli grupa mieszkańców nadal będzie niezadowolona, to skarga trafi do PKW. I wówczas to Państwowa Komisja Wyborcza sprawdzi poprawność podziału gminy na okręgi wyborcze. Ma na to pięć dni, podobnie jak komisarz. Ale, co ważne, od orzeczenia PKW nie przysługuje już "środek zaskarżenia".

Dużo było do tej pory takich skarg?
Tak, ale były wśród nich i sytuacje, w których podział gminy, jak się okazało, był dokonany prawidłowo. Choć zdarzało się i tak, że komisarz musiał sam dzielić gminy na okręgi wyborcze, bo wcześniejszy podział był niezgodny z prawem.

Może pani podać przykład takiej nieprawidłowości?
Chodzi np. o podział osiedla, gdzie jedną jego część przydzielono do jednego okręgu, a drugą – do drugiego. Oczywiście czasami nie da się inaczej, ale generalna zasada jest taka, że nie można dzielić jednostek pomocniczych, czyli osiedli, dzielnic czy miasta w ramach gminy.

Skala takich i podobnych nieprawidłowości jest duża?
Nie, za to skarg całkiem sporo – i to zarówno do komisarzy, jak i PKW.

Do Państwowej Komisji Wyborczej wpłynęło 112 odwołań, dotyczących ustalenia przez rady gmin podziału gmin na jednomandatowe okręgi wyborcze. Po rozpatrzeniu wszystkich, PKW w 42 przypadkach stwierdziła, że ustalony podział był niezgodny z prawem, a w 70 przypadkach zdecydowała, że dokonany podział był zgodny z przepisami Kodeksu wyborczego i w związku z tym nie było podstaw prawnych do kwestionowania wydanych postanowień w tym zakresie.