W środę posłowie zdecydowali w głosowaniu, że obywatelski projekt komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", który zakładał liberalizację obowiązujących przepisów ws. aborcji, nie będzie dalej procedowany. Został on odrzucony w pierwszym czytaniu. Za jego odrzuceniem głosowało 202 posłów, przeciw było 194, wstrzymało się siedmiu.
Przedstawicielka stowarzyszenia "Inicjatywa Polska" z komitetu inicjatywy ustawodawczej "Ratujmy Kobiety 2017" Paulina Piechna-Więckiewicz komentując w czwartek w "Radiu Dla Ciebie" wyniki tego głosowania zauważyła, że "samymi siłami posłów Nowoczesnej można było doprowadzić do tego, by projekt przeszedł dalej w procedowaniu".
Jak dodała, nawet politycy PiS, w tym Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Ryszard Terlecki, głosowali za skierowaniem tego projektu do dalszych prac w komisji. - - oceniła.
- – dodała.
Pytana o powody braku mobilizacji ze strony posłów opozycji podczas środowego głosowania w Sejmie, przedstawicielka "Inicjatywy Polskiej" przyznała, że "chciałaby mieć nadzieje, że jest to po prostu brak organizacji", ale – jak zaznaczyła - "ci posłowie, którzy byli na sali sejmowej i nie wzięli udziału w głosowaniu znani są ze swych konserwatywnych poglądów".
Jak mówiła, posłowie ci, "udając, że nie ma ich na sali sejmowej" wyrazili w ten sposób swoją opinię na temat projektu "Ratujmy Kobiety 2017". Według niej, "głosowali oni nogami" wykazując się "hipokryzją i tchórzostwem".
Piechna-Więckiewicz pytana o dalsze plany ruchów społecznych, przyznała, że chciałaby mobilizacji w najbliższych wyborach samorządowych. -– powiedziała.
Projekt Komitetu Obywatelskiego "Ratujmy Kobiety 2017" zakładał m.in. prawo do przerywania ciąży na żądanie kobiety do końca 12. tygodnia oraz przywrócenie tzw. antykoncepcji awaryjnej bez recepty.