Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezes NBP Adam Glapiński zabrał głos ws. afery KNF i swojej ewentualnej dymisji [WIDEO]

16 listopada 2018, 15:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Adam Glapiński
Adam Glapiński/PAP Archiwalny
Adam Glapiński skomentował komentarze medialne na temat konsekwencji afery KNF.

Pytany o to, czy może istnieć nagranie jego rozmowy z Leszkiem Czarneckim, Glapiński odpowiedział: "Nie wykluczam, że takie nagranie może istnieć, ale nie mam niczego do ukrycia. Można odsłuchiwać to nagranie od rana do wieczora i nie znajdzie się tam nic, czego miałbym się wstydzić".

Glapiński powiedział dziennikarzom, że o sprawie Komisji Nadzoru Finansowego "nie wie więcej niż to, co usłyszy w mediach".

Zdaniem Glapińskiego w obecnej sytuacji powróci pomysł połączenia KNF i NBP. Dodał, że jest to dobry pomysł.

Na pytanie, czy zawiódł go b. szef KNF Marek Chrzanowski, prezes NBP powiedział, że "ma już swoje lata" i wiedzę czerpie nie tylko z mediów, ale "od tych organów i instytucji, które są za to odpowiedzialne i coś konkretnego wiedzą".

- – mówił dziennikarzom Glapiński.

Przypomniał, że to sam Chrzanowski złożył dymisję "dla dobra systemu bankowego i polskiej gospodarki", co - zdaniem Glapińskiego - było "bardzo słuszne i patriotyczne".

- – zaznaczył szef NBP.

Na pytanie dziennikarzy, jak ocenia "grę" Leszka Czarneckiego, Glapiński odpowiedział: „koń jaki jest, każdy widzi”.

- - podkreślił Glapiński.

Piątkowa gazeta "Fakt", powołując się na niezależne źródła podała, że możliwa jest rezygnacja szefa NBP Adam Glapińskiego. Oficjalnym powodem, jak sugeruje dziennik, miał być właśnie jego stan zdrowia.

Kilka dni temu "Gazeta Wyborcza" zwracała uwagę, że po nagraniu przez Leszka Czarneckiego propozycji Marka Chrzanowskiego złożonej w siedzibie KNF, obaj poszli do prezesa NBP. Czy on również został bohaterem taśm? Na antenie TVN24 mec. Roman Giertych, który jest pełnomocnikiem biznesmena, nie zaprzeczył, że takie nagranie istnieje.

Glapiński miał powiedzieć biznesmenowi, że szef KNF naświetlił mu sytuację bankiera i dobrze się o nim wyrażał. Jak pisze "Wyborcza", właściciel Getin Noble Banku mógł to odczytać jako sygnał, że Glapiński wie o wszystkim, a spotkanie "pieczętuje korupcyjną propozycję".

"Wyborcza" zastanawiała się, czy Marek Chrzanowski działał sam? Zwłaszcza, że pod koniec rozmowy w cztery oczy z Czarneckim stwierdza: "Ja się do czegoś zobowiązałem".

Z kolei RMF FM pisze, że premier Mateusz Morawiecki próbuje uwikłać szefa Narodowego Banku Polskiego w aferę KNF. Szef rządu stwierdził, że to Narodowy Bank Polski - kierowany przez prof. Adama Glapińskiego - pomagał w zatrudnianiu Grzegorza Kowalczyka. To prawnik, którego Marek Chrzanowski, były już szef Komisji Nadzoru Finansowego, polecał do pracy miliarderowi Leszkowi Czarneckiemu. Z pensją - jak twierdzi Czarnecki - na poziomie 40 mln zł.

- - odpowiadał szef rządu podczas konferencji prasowej pytany o Kowalczyka. W NBP jak podaje RMF FM całkowicie się od tego odcinają, twierdząc, że Glapiński zapewne nawet nie wie o istnieniu prawnika.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media/PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj