Emilewicz pytana była w TVN24, czy powiedziałaby jeszcze raz, że rozmowa właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego z byłym szefem KNF Markiem Chrzanowskim to ani skandal, ani afera, tylko jakiś wypadek przy pracy.

Dzisiaj nie powiedziałbym tego zdania, zwłaszcza wiedząc o tym, że ono tak dźwięcznie i barwnie przebiło się na leady (...). Podkreślono zdanie, którego dzisiaj bym nie powtórzyła - powiedziała. Zaznaczyła, że uważa, iż to jest bardzo poważna sprawa, dotycząca bardzo wrażliwego obszaru opierającego się zasadniczo na zaufaniu.

Mamy do czynienia z kryzysem" - oceniła. Jej zdaniem nie mamy do czynienia ze skandalem. Skandal to jest w alkowie, jak zastaniemy kogoś z kimś, kto nie powinien się tam znaleźć. A w polityce mamy do czynienia z kryzysem (...). Przewodniczący KNF-u (...) z całą pewnością przekroczył zasady BHP, regulator w takim trybie w ogóle nie powinien rozmawiać z prezesami regulowanych przez siebie banków - uważa minister.

Emilewicz zgodziła się z prowadzącym rozmowę, że propozycja Chrzanowskiego go dyskwalifikuje. Pytana była, czy w świetle tej propozycji, zgadza się z ocenami prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, że Chrzanowski to człowiek uczciwy, szlachetny i honorowy.

Trudno mówić, że szlachetny, uczciwy i honorowy po tym, co wysłuchaliśmy. To są nadmiarowe zdania i tu byłabym ostrożna. Myślę, że pan profesor Glapiński powinien rozważniej - tak jak ja - dobierać słowa. Mamy postępowanie w sprawie pana Chrzanowskiego i w całej sprawie związanej z KNF-em. (...) Mamy problem, odbyła się rozmowa - tryb i sposób jej prowadzenia nie powinien mieć miejsca - powiedziała.

Zaznaczyła, że Chrzanowski jest doktorantem profesora Glapińskiego. "Ja rozumiem, że takie związki nauczyciel-uczeń czasami bywają trudne" - zastrzegła.

Pytana, czy teraz nie ma powodu, aby zastanowić nad przyszłością i posadą Adama Glapińskiego, minister oświadczyła, że "wiemy jaka jest ustawa na temat prezesa Narodowego Banku Polskiego".

Czy jest taki czas czy nie? Na razie, jak rozumiem, rozmawiamy o tym, co dzieje się w nadzorze - powiedziała. Dodała, że rynki na sprawę nie zareagowały negatywnie, nie nastąpiło tąpnięcie gospodarcze. Najważniejsze osoby w państwie naprawdę traktują tę sprawę śmiertelnie poważnie - podkreśliła.

"Gazeta Wyborcza" napisała w zeszłym tygodniu, że w marcu 2018 r. ówczesny przewodniczący KNF Marek Chrzanowski zaoferował Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Czarnecki nagrał rozmowę, jednak w nagraniu nie znalazła się wypowiedź Chrzanowskiego o tej kwocie. Według biznesmana Chrzanowski miał mu pokazać kartkę, na której zapisał 1 proc., co zdaniem "Wyborczej" miało stanowić część wartości Getin Noble Banku "powiązaną z wynikiem banku".

Adwokat miliardera mec. Roman Giertych przyznał, że kartki z jednym procentem nie ma, ale - jak przekonywał - jest inny sposób na udowodnienie tego, że istniała. "Pan Czarnecki jest gotowy poddać się badaniu wariograficznemu" - powiedział RMF Giertych.

Po artykule w "GW" Chrzanowski złożył dymisję, a premier ją przyjął. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro poinformował o wszczęciu śledztwa. Jako wstępną kwalifikację prawną przyjęto art. 231 par. 2 Kodeksu karnego - przekroczenie przez funkcjonariusza publicznego uprawnień celem osiągnięcia korzyści majątkowej przez osobę trzecią. Śledztwo prowadzi śląski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej.

Według "Gazety Wyborczej" z nagrania, którego stenogram Czarnecki przekazał prokuraturze wraz z zawiadomieniem o przestępstwie, wynika, że Chrzanowski miał proponować mu: usunięcie z KNF Zdzisława Sokala - przedstawiciela prezydenta w Komisji i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego - bo jest on zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego (Getin Noble Banku i Idea Banku) przez państwo; złagodzenie skutków finansowych zwiększenia tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank ok. 1 mld zł) oraz życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Czarneckiego.

13 listopada mec. Giertych złożył w prokuraturze drugie zawiadomienie. Jak poinformował dotyczy ono "przestępstwa nadużycia uprawnień", ale wskazuje również "na możliwość istnienia zorganizowanej grupy przestępczej, której celem było doprowadzenie do przejęcia banku Leszka Czarneckiego". Według adwokata jednym z najważniejszych świadków, "którzy muszą być przesłuchani" w tej sprawie, będzie prezydent Andrzej Duda.

Komisja Nadzoru Finansowego uznała w niedzielę zarzuty Giertycha za bezpodstawne. "Urząd KNF odczytuje działania mecenasa Giertycha jako próbę utrudnienia działań organu nadzoru" - czytamy w niedzielnym oświadczeniu KNF. Rzecznik Komisji Jacek Barszczewski poinformował, że w poniedziałek rozpoczęła się doraźna kontrola wewnętrzna w KNF, która ma zbadać prawidłowość procedur nadzorczych w przypadku Getin Noble Bank SA, Idea Bank SA oraz Plus Bank SA. Kontrola ma potrwać dwa miesiące.

W poniedziałek przez blisko 12 godzin Czarnecki był przesłuchiwany w katowickiej prokuraturze. Wychodząc powiedział, że złożył obszerne zeznania. Niestety nie mogę komentować przebiegu śledztwa - oświadczył. Było bardzo sprawnie – dodał jego pełnomocnik. Czarnecki i Giertych nie odpowiadali na pytania dziennikarzy.