"Rzeczpospolita" napisała w środę, że prezydent Andrzej Duda, powołując trzy lata temu Zdzisława Sokala, swojego przedstawiciela do Komisji Nadzoru Finansowego, nie wystąpił o zgodę do premiera – tzw. kontrasygnatę, której wymaga konstytucja. Gazeta przytoczyła jednak też opinię prof. Ryszarda Piotrowskiego z UW, który twierdzi, że "praktyka konstytucyjna, mająca pewne cechy zwyczaju, dopuszcza wydawanie przez prezydenta aktów indywidualnych dotyczących powoływania jego przedstawicieli w różnego rodzaju organach bez kontrasygnaty premiera".

Zdzisław Sokal został powołany do KNF przez nowo zaprzysiężonego prezydenta Andrzeja Dudę we wrześniu 2015 r. Premierem była wtedy Ewa Kopacz. Art. 144 ust. 2 Konstytucji RP mówi: „Akty urzędowe prezydenta Rzeczypospolitej [poza 30 prerogatywami wymienionymi w ust. 3 – członków KNF w nich nie ma – red.] wymagają dla swojej ważności podpisu prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem". Zdaniem prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego, kompetencje prezydenta są określone wprost w konstytucji, a ta w tym zakresie jasno stwierdza, że kontrasygnata jest konieczna. "Jeżeli nie zostały dopełnione te formalności, to powołanie Zdzisława Sokala jest nieważne" - pisze "Rzeczpospolita".

O tę sprawę był pytany w radiu RMF FM szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

- Sprawa jest już wyjaśniona. Tego typu powołanie także w przeszłości było dokonywane bez kontrasygnaty, bo jest to osobisty przedstawiciel prezydenta. Trudno, żeby ktoś opiniował dodatkowo osobę, która ma reprezentować prezydenta, a nie wszystkie organy władzy - mówił Szczerski. - Jeśli ktoś uważa, że powinno być inaczej, to powinien zmienić przepisy w tej sprawie – dodał.

Dopytywany, czy prezydent ma ciągle pełne, niezachwiane zaufanie do Zdzisława Sokala, Szczerski podkreślił, że dla prezydenta najważniejszy jest "interes zwykłych obywateli, tych, którzy mają pieniądze w bankach". - I pan Zdzisław Sokal swoimi działaniami ma gwarantować także to, że my jako oszczędzający w bankach mamy te pieniądze gwarantowane i mamy te spokojne; w związku z tym prezydent ma pełne zaufanie do pana Zdzisława Sokala - podkreślił Szczerski.

"Gazeta Wyborcza" napisała 13 listopada, że w marcu 2018 r. ówczesny przewodniczący KNF Marek Chrzanowski zaoferował Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Czarnecki nagrał rozmowę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Na nagraniu nie znalazła się wypowiedź Chrzanowskiego o tej kwocie. Według biznesmena Chrzanowski miał mu pokazać kartkę, na której zapisał "1 proc.", co według "GW" miało stanowić część wartości Getin Noble Banku "powiązaną z wynikiem banku".

Po artykule "GW" Chrzanowski złożył dymisję, a premier ją przyjął. O wszczęciu śledztwa poinformował 13 listopada prokurator generalny. Jako wstępną kwalifikację prawną przyjęto z art. 231 par. 2 Kodeksu karnego - przekroczenie przez funkcjonariusza publicznego uprawnień celem osiągnięcia korzyści majątkowej przez osobę trzecią.

Według "Wyborczej" z nagrania rozmowy wynika, że Chrzanowski miał proponować Czarneckiemu: usunięcie z KNF Zdzisława Sokala - przedstawiciela prezydenta w Komisji i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego - bo jest on zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego (Getin Noble Banku i Idea Banku) przez państwo, złagodzenie skutków finansowych zwiększenia tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank około 1 mld zł) oraz życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Czarneckiego.

13 listopada pełnomocnik Czarneckiego mec. Roman Giertych złożył w prokuraturze drugie zawiadomienie. Jak poinformował, dotyczy ono "przestępstwa nadużycia uprawnień", ale wskazuje również "na możliwość istnienia zorganizowanej grupy przestępczej, której celem było doprowadzenie do przejęcia banku Leszka Czarneckiego". Według adwokata jednym z najważniejszych świadków, "którzy muszą być przesłuchani" w tej sprawie, będzie prezydent Andrzej Duda.

Komisja Nadzoru Finansowego uznała w niedzielę zarzuty Giertycha za bezpodstawne. "Urząd KNF odczytuje działania mecenasa Giertycha jako próbę utrudnienia działań organu nadzoru" - czytamy w oświadczeniu KNF. Rzecznik tej instytucji Jacek Barszczewski poinformował, że w poniedziałek rozpoczęła się doraźna kontrola wewnętrzna w KNF, która ma zbadać prawidłowość procedur nadzorczych w przypadku Getin Noble Banku, Idea Banku i Plus Banku. Kontrola ma potrwać dwa miesiące.

W poniedziałek przez prawie 12 godzin Czarnecki był przesłuchiwany w katowickiej prokuraturze. Wychodząc, powiedział, że złożył obszerne zeznania. "Niestety nie mogę komentować przebiegu śledztwa" - oświadczył. "Było bardzo sprawnie" – dodał jego pełnomocnik. Czarnecki i Giertych nie odpowiadali na pytania dziennikarzy.