Chodzi konkretnie o dwie nominacje spoza tzw. wielkiej polityki. Stanowisko dyrektorki-koordynatorki ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni objęła Justyna Glusman, wywodząca się z ruchów miejskich niedawna kontrkandydatka Trzaskowskiego w wyborach samorządowych. Z kolei dyrektorką-koordynatorką ds. kultury i komunikacji społecznej została Aldona Machnowska-Góra, działaczka społeczna, od 2016 r. wicedyrektorka stołecznego Teatru Studio.

Problem jednak w tym, że na oba stanowiska powinny być przeprowadzone otwarte nabory. Tymczasem Rafał Trzaskowski już przedstawił konkretne nazwiska. Zapytany o tę kwestię stwierdził, że chodziło o podjęcie współpracy na pierwszym etapie pracy w ratuszu i że konkursy zostaną oczywiście rozpisane. Wskazywał też, że mowa nie o kolejnych wiceprezydentach (tych, zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, może być maksymalnie czterech), lecz „specjalnych koordynatorach”.

Pytana przez nas Justyna Glusman stwierdziła z kolei, że nie wiadomo jeszcze, kiedy konkursy zostaną rozpisane. Wskazała też, że nie obawia się sytuacji, w której np. za kilka miesięcy przegra konkurs, sugerując, że ma wysokie kompetencje. Od ponad 10 lat działa w stowarzyszeniu „Ochocianie”, zajmuje się też sprawami ochrony środowiska (pełniła funkcję przewodniczącej Komisji Dialogu Społecznego ds. Środowiska Przyrodniczego przy Biurze Ochrony Środowiska Urzędu m. st. Warszawy).

Przedstawiciele PiS nie zostawiają na prezydencie stolicy suchej nitki. - Rafał Trzaskowski zaczął urzędowanie od tworzenia nowych stanowisk kierowniczych. Rzeczywiście wątpliwości budzi kwestia obsadzenia tych dwóch stanowisk, wygląda trochę jak ustawienie konkursu, którego w dodatku nie było. A wiele wskazuje na to, że na te stanowiska konieczne są przecież otwarte nabory. Przyjęcie stanowiska przez Justynę Glusman, i to w taki sposób, obniża wiarygodność ruchów miejskich, powstałych przecież w dużej mierze na bazie kontestowania polityki PO - komentuje w rozmowie z dziennik.pl Sebastian Kaleta, członek komisji weryfikacyjnej rozliczającej stołeczną reprywatyzację, a od niedawna także stołeczny radny. - Będziemy analizować, czy tworzenie i obsadzenie nowych stanowisk w taki sposób nie łamie prawa - zapowiada.

Jeden z naszych rozmówców związanych z Platformą Obywatelską sam przyznaje, że sytuacja jest co najmniej niezręczna. - Z zasady wszelkie stanowiska urzędnicze powyżej sekretarki, a poniżej wiceprezydenta, wymagają konkursu. Ostrzegaliśmy przed tym Rafała, ale zrobił po swojemu - twierdzi nasze źródło.

Część naszych rozmówców wskazuje, że można tymczasowo zatrudnić Justynę Glusman i Aldonę Machnowską-Górę w charakterze pełniących obowiązki dyrektorek-koordynatorek. Ale tego stanu nie da się utrzymywać w nieskończoność. Poza tym w oficjalnej informacji prasowej ratusza, rozdawanej tuż po dzisiejszym briefingu, nie ma żadnej wzmianki o tym, że obie panie są „p.o.”.

- Być może więc osoby te zatrudniono na razie w gabinecie prezydenta, bez służbowego nadzoru nad biurami, a więc bardziej w charakterze doradców. Ale to jednak nie zmienia faktu, że Trzaskowski właśnie przedstawił dwie osoby, które teraz mogłyby wygrać konkurs. I jak wtedy nie podejrzewać, że został ustawiony? - dopytuje jeden z naszych rozmówców z PiS.

Jak przypomina mec. Maciej Kiełbus z Kancelarii Prawnej Ziemski&Partners, osoba spoza urzędu nie może koordynować pracy żadnego wydziału, bo nie funkcjonuje w jego strukturze. - Może co najwyżej występować w charakterze społecznego doradcy. Co innego też zastępcy prezydenta, którzy pochodzą z powołania - wyjaśnia. - Być może więc mamy do czynienia z pewną niezręcznością związaną z nazewnictwem tych stanowisk. Problem w tym, że nawet jeśli te osoby mają najlepsze CV i obiektywnie wygrają konkurs, będzie się cieniem kładło na nich to, że wcześniej zostały one przedstawione na oficjalnej konferencji - dodaje mec. Kiełbus.

Jeśli chodzi o skład „drużyny” Rafała Trzaskowskiego, to większych zaskoczeń nie ma. A to dowodzi wcześniejszym zapowiedziom nowego prezydenta, że będą to rządy kontynuacji. Trzaskowski będzie miał czterech zastępców (na więcej nie pozwala ustawa o samorządzie gminnym). Paweł Rabiej z Nowoczesnej, startujący w tandemie z Rafałem Trzaskowskim w ostatnich wyborach, odpowiadać będzie za sprawy dekretowe, pomoc społeczną i politykę zdrowotną. Nową osobą w ratuszu będzie też Robert Soszyński, dotychczasowy burmistrz dzielnicy Mokotów i - jak słyszymy nieoficjalnie - człowiek związany z szefem stołecznych struktur PO Marcinem Kierwińskim. - Wygląda na to, że Soszyński ma pilnować Trzaskowskiego - twierdzi jedno z naszych źródeł. Formalnie nowy wiceprezydent będzie odpowiadać za infrastrukturę, transport, remonty i inwestycje oraz mienie miasta. Kolejna dwójka wiceprezydentów to dotychczasowi zastępcy Hanny Gronkiewicz-Waltz: Renata Kaznowska (zajmie się sportem, edukacją, polityką lokalową i zabytkami) oraz Michał Olszewski (fundusze europejskie, planowanie przestrzenne, odpady komunalne). Na stanowisku skarbnika pozostał też Mirosław Czekaj (pełniący tę funkcję od 2007 roku), a funkcję sekretarza miasta dalej sprawować będzie Marcin Wojdat, któremu podlegać będą m.in. Biuro Zamówień Publicznych, Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, Biuro Rady Miasta czy Urząd Stanu Cywilnego.
Sam Rafał Trzaskowski przejmie osobisty nadzór nad Biurami: Audytu, Nadzoru Właścicielskiego i Marketingu Miasta.

Jak zapowiedział, w ciągu kilku najbliższych miesięcy w ratuszu przeprowadzony będzie audyt, którego celem będzie m.in. wypracowanie dobrych praktyk i eliminacja nieprawidłowości związanych chociażby z tzw. aferą reprywatyzacyjną.