- – powiedział w środę rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Jakubiak, odnosząc się do doniesień medialnych.
Środowa "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że w miniony weekend odbyło się wyjazdowe posiedzenie kierownictwa resortu zdrowia w hotelu, który należy do właścicieli jednej z największych polskich firm farmaceutycznych – Adamedu. "GW" wskazała, że do wizyty w hotelu doszło tuż po tym, jak projekt listy leków refundowanych uzupełniono o preparaty produkowane przez tę firmę.
W odpowiedzi na te doniesienia parlamentarzyści PO zażądali "natychmiastowej reakcji i szczegółowych wyjaśnień" od premiera Mateusza Morawieckiego, a także dymisji ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i kontroli NIK w MZ.
Rzecznik resortu zdrowia Krzysztof Jakubiak przekazał na środowej konferencji prasowej, że publikacja "GW", zatytułowana "Kosztowny weekend ministrów", zawiera nieprawdziwe informacje. - – wskazał rzecznik.
Jakubiak podniósł, że kolejne listy leków refundowanych publikowane są w miarę podejmowanych rozstrzygnięć. - – wskazał.
Zaznaczył, że projekty są publikowane według stanu negocjacji na dzień publikowania, a decyzje refundacyjne zapadają praktycznie każdego dnia. Rzecznik MZ podkreślił, że proces zamówienia miejsca, w którym odbyło się wyjazdowe posiedzenie kierownictwa, nie miał żadnego wpływu na decyzje refundacyjne.
- – zaznaczył.
Zamówienie i usługa – jak wyjaśnił – obejmowały wyłącznie wykorzystanie sali konferencyjnej z nagłośnieniem, posiłki i nocleg. Koszt usługi wyniósł około 29 tys. zł.
- – podkreślił.
Firma Adamed poinformowała w środę, że w związku z artykułem opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" oraz na portalu www.wyborcza.pl przesłała do redakcji "wniosek o sprostowanie nieprawdziwych informacji". We wniosku o sprostowanie Adamed napisał, że informacja łącząca fakt dopisania produktów tej firmy do projektu najnowszej listy refundacyjnej z konferencją MZ zorganizowaną w hotelu Narvil jest "nieścisła", a także "ma charakter insynuacji i narusza wizerunek Adamedu".
"Hotel Narvil i Adamed to dwa odrębne podmioty prawne prowadzące swoje operacje biznesowe rozłącznie i posiadające odrębne zarządy. Ani właściciele, ani żaden z przedstawicieli Adamedu nie mieli jakiejkolwiek wiedzy o zapytaniu skierowanym przez Ministerstwo Zdrowia do hotelu Narvil w sprawie planowanego spotkania i poczynionej rezerwacji, jak również o opisywanym w artykule wyjazdowym posiedzeniu kierownictwa Ministerstwa Zdrowia w dniach 14 i 15 grudnia" – zapewniła firma.
Dodała, że nieprawdą jest, jakoby jakiekolwiek osoby reprezentujące Adamed interweniowały w sprawie usunięcia projektu nowej listy refundacyjnej ze strony internetowej MZ. Firma zapewniła też m.in., że nowe oferty cenowe zostały przez nią złożone zgodnie z obowiązującą procedurą administracyjną.
- - oświadczył wcześniej poseł Budka podczas konferencji prasowej w Sejmie. Dodał, że PO będzie domagać się także "pilnej kontroli" Najwyższej Izby Kontroli w resorcie zdrowia, a "w szczególności z uwzględnieniem sposobu ustalania listy leków refundowanych".
Senator Grodzki przypomniał, że lista leków refundowanych jest ogłaszana co dwa miesiące. W jego ocenie, Ministerstwo Zdrowia "stara się stworzyć wrażenie, że tworzenie tej listy to jest wiedza tajemna, do której nikt nie powinien mieć dostępu".
- - mówił senator PO.
Grodzki zwrócił uwagę, że "zanim lista został zamknięta, całe kierownictwo Ministerstwa Zdrowia udaje się na suto opłacony weekend do hotelu należącego do właścicieli jednego z koncernów farmaceutycznych". Zauważył, że gdyby zrobił to szeregowy lekarz, to "z powodu polityki przejrzystości i zasad INFARMY (Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych – PAP), natychmiast ponosiłby ciężkie konsekwencje".
W jego ocenie, sytuacja opisana w środowej "GW" "przypomina czasy, gdy ludzie ze świata kryminalnego kupowali benzynę policjantom, żeby kupić sobie ich łaskawość".
Grodzki mówił także o trwającej w resorcie zdrowia kontroli CBA, która w jego ocenie - "prowadzona jest w sposób kuriozalny". Jak wyjaśnił, "ponieważ wyrzucona dyrektorka Departamentu Polityki Lekowej, jako zarzut usłyszała, że należy do osób, które agresywnie walczą o obniżkę cen leków w Polsce".
- - podkreślił Grodzki.