Jacek Sasin pytany w środę w Polsat News, czy "taka kontrowersyjna" nominacja pomoże rządowi, powiedział, że "każdą nominację można ocenić jako kontrowersyjną, jak się chce tych kontrowersji doszukiwać". - Mnie trochę dziwi ta burza wokół tej nominacji, szczególnie burza w wykonaniu posłów PO - zaznaczył.

Zdaniem szefa KSRM, trzeba dać szansę młodym ludziom, którzy pokazali, że coś potrafią i są aktywni.

Jak zauważył, politykom PO nie przeszkadza "bliski flirt" z Romanem Giertychem, który - jak przypomniał - był szefem Młodzieży Wszechpolskiej i przeciwnikiem wejścia Polski do UE. - Słychać też w sejmowych kuluarach, że to kandydat PO na nowego ministra sprawiedliwości na wypadek gdyby Platforma wygrała wybory - mówił Sasin.

Obecny w studio rzecznik PO Jan Grabiec pytany, co najbardziej nie podoba się opozycji w tej nominacji, wskazał na antyeuropejskość Andruszkiewicza i fakt, że nowy wiceminister "widzi wrogów na Zachodzie Europy, a przyjaciół na Wschodzie". - Cała ta ideologia - skrajny nacjonalizm, której wyznawcą jest pan Andruszkiewicz - to jest ideologia, która już raz zaprowadziła PiS do zwarcia na arenie międzynarodowej przy ustawie o IPN - powiedział Grabiec.

"Nigdy nie byłem faszystą i mam poparcie młodych"

"Nigdy nie byłem faszystą. To ideologia, która mnie brzydzi, podobnie jak komunizm" - mówił wcześniej Adam Andruszkiewicz. I podkreślał, że ma kompetencje, by być wiceministrem cyfryzacji. - "Stoi za mną mnóstwo młodych ludzi i to jest duża siła. Widać to zresztą na moim koncie na Facebooku. Moje zasięgi w sieci oscylują często wokół kilku milionów odbiorców miesięcznie".

W wywiadzie dla "Super Expressu" Andruszkiewicz przekonywał, że sprosta wyzwaniu. - Przede wszystkim, posiadam wykształcenie wyższe, to ważna kompetencja. Poza tym, czy ministrowie cyfryzacji rządu PO, Michał Boni oraz Rafał Trzaskowski, byli informatykami? Nie byli. Nie trzeba być informatykiem ani programistą, aby pełnić funkcję, którą miałem zaszczyt objąć. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że stanowiska w rożnych resortach mogą obejmować jedynie osoby, która mają wykształcenie kierunkowe. Doskonale wiemy, że w rzeczywistości tak nie jest. Donald Tusk nie jest z wykształcenia dyplomatą, a stoi na czele ważnego ciała międzynarodowego - wyliczał.

Podkreślił w rozmowie, że nigdy nie był faszystą. - To ideologia, która mnie brzydzi, podobnie jak komunizm. Przyznam, że osobiście nie spotykałem się z takim określeniem ze strony PiS. Proszę pamiętać, że stoi za mną mnóstwo młodych ludzi i to jest duża siła. Widać to zresztą na moim koncie na Facebooku. Moje zasięgi w sieci oscylują często wokół kilku milionów odbiorców miesięcznie - ocenił.

- Na pewno pomogę rządowi dotrzeć do młodego pokolenia, które bardzo mocno mnie wspiera. Krytycy obawiają się tego i próbują mnie oczernić - dodał.

Wcześniej nowy wiceminister cyfryzacji mówił w wywiadach, że jego zadaniem będzie przede wszystkim synchronizacja działań między parlamentem a Ministerstwem Cyfryzacji, dlatego, że jest sekretarzem stanu, a jednocześnie posłem, co powoduje, że może mocno lobbować na rzecz ustaw, które wychodzą z Ministerstwa Cyfryzacji, aby były przyjmowane w polskim parlamencie.

Tego optymizmu nie podzielają byli koledzy partyjni polityka (Andruszkiewicz dostał się do Sejmu z list Kukiz'15). Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu z Kukiz'15, mówił na antenie Radia ZET, że decyzja o powołaniu Adama Andruszkiewicza na stanowisko wiceministra cyfryzacji "jest obraźliwa i niepoważna wobec Polaków".

- Premier powinien wytłumaczyć Polakom swoją decyzję. Dobrze by było, żeby w sprawie tej nominacji wypowiedział się także Jarosław Kaczyński. Jeśli jeszcze kontroluje to, co się dzieje w partii - dodał Tyszka.

Zdaniem wicemarszałka Sejmu "premier Morawiecki pokazał, że nie trzeba mieć żadnych kompetencji, żeby w tym rządzie zasiadać. Andruszkiewicz to taki Misiewicz Mateusza Morawieckiego".

Kim jest nowy wiceminister?

Adam Andruszkiewicz od dnia 28 grudnia pełni funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Cyfryzacji - poinformował w poniedziałek resort na swojej stronie internetowej. Andruszkiewicz jest obecnie posłem niezrzeszonym.

Według informacji, zamieszczonych przez Ministerstwo Cyfryzacji, urodzony w 1990 r. Andruszkiewicz to absolwent Instytutu Historii i Nauk Politycznych na Uniwersytecie w Białymstoku, z tytułem magistra stosunków międzynarodowych, specjalista ds. medialnych i członek Rady Absolwentów Instytutu Historii i Nauk Politycznych Uniwersytetu w Białymstoku.

Andruszkiewicz jest posłem po raz pierwszy, jesienią 2015 r. do Sejmu wszedł z listy Kukiz'15. Mandat poselski zdobył startując w okręgu w Białymstoku, uzyskując 15 tys. 668 głosów poparcia. W listopadzie 2017 r. opuścił klub Kukiz'15 i przeszedł do koła Wolni i Solidarni, którego przewodniczącym jest Kornel Morawiecki. Obecnie jest posłem niezrzeszonym.

Media o nominacji

O sprawie jako pierwsza poinformowała na Twitterze Polityka Insight

Media szybko podchwyciły temat potencjalnej nominacji. "Wiadomość jest dla wielu osób sporym zaskoczeniem. Co gorsza, ciągnie się za nim kłopotliwa sprawa dotycząca rozliczania kilometrówek" - wypominał m.in. Fakt.pl.

Portal przypomniał, że w 2016 r., 26-letni wówczas Andruszkiewicz, pobrał niemal 40 tys. zł tzw. kilometrówek, choć nie posiadał prawa jazdy, ani samochodu.

"Kilometrówki" nie są jedyną rzeczą, którą internauci wypominają Andruszkiewiczowi. Poseł Wolnych i Solidarnych, który dostał się do Sejmu z list partii Kukiz'15, zasłynął m.in. mówieniem o „lewactwie" i „warszawce". W 2014 r. popełnił w Białymstoku wykroczenie z art. 52: "bez wymaganego zawiadomienia zwołał, a następnie przewodniczył zgromadzeniu". Andruszkiewicz zwołał je za pośrednictwem Facebooka.

To pokazuje, jak dużą siłę przebicia w mediach społecznościowych ma poseł. "Niezwykle popularny po prawej stronie. Jego profil na Facebooku śledzi prawie 200 tys. osób, każdy jego wpis udostępniany jest przez przynajmniej kilka tysięcy użytkowników. To samo na Twitterze - jeden post i wysyp lajków. Filmiki z jego udziałem stają się wiralami" - wylicza Wirtualna Polska.

W Sejmie mówi się, że do klubu PiS mogą dołączyć kolejni posłowie związani z WiS: Sylwester Chruszcz i Jarosław Porwich. Jak przekonuje jeden z polityków PiS, Kornel Morawiecki w kolejnych wyborach parlamentarnych już nie wystartuje. - A młodzi, tacy jak Andruszkiewicz, czują krew i chcą działać. Oczywiście, że ktoś taki ma szansę znaleźć się na naszych listach wyborczych. I to wysoko - cytuje Wirtualna Polska.