Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzymiesięczny areszt dla b. rzecznika MON Bartłomieja M. Sąd uwzględnił wniosek prokuratury

30 stycznia 2019, 16:24
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Bartłomiej M.
Bartłomiej M. /Newspix
Trzymiesięczny areszt tymczasowy zastosował w środę wobec b. rzecznika MON Bartłomieja M. Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu (Podkarpackie). Sąd przychylił się do wniosku prokuratury. Obrońcy M. zapowiedzieli apelację. B. poseł PiS Mariusz Antoni K. nie trafi do aresztu; sąd w Tarnobrzegu zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze; m.in. poręczenie majątkowe.

– powiedział po rozprawie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu Andrzej Dubiel.

Z kolei obrońcy Bartłomieja M. zapowiedzieli apelację. - zaznaczył adwokat Luka Szaranowicz.

We wtorek Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu zarzuciła Bartłomiejowi M. oraz b. posłowi Mariuszowi Antoniemu K. zarzuty "powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł".

Ponadto Bartłomiej M. i była pracownica MON Agnieszka M. usłyszeli zarzuty przekroczenia swoich uprawnień jako funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę spółki PGZ w związku z zawartą przez nią umową szkoleniową. "Tym samym doprowadzili do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł" - podano po ogłoszeniu zarzutów w komunikacie rzecznika prokuratury.

Za Bartłomieja M. poręczył o. Tadeusz Rydzyk. Jego osobiste poręczenie przedstawili sądowi adwokaci Bartłomieja M. Zapewniał w nim - jak powiedział obrońca b. rzecznika MON Piotr Fidura - że M. nie będzie "utrudniał postępowania karnego, a w szczególności stawiennictwa na wszelkie wezwania organów ścigania".

Na stronie Radia Maryja w środę zamieszczono tekst poręczenia osobistego dyrektora Radia Maryja o. Redemptorysta poza formułką poręczenia osobistego, ręcznie napisał: .

Poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju wraz z zatrzymaniem paszportu zastosował wobec b. posła PiS Mariusza Antoniego K. w środę Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu (Podkarpackie). Prokuratura, która wnioskowała o trzymiesięczny areszt tymczasowy, rozważna odwołanie się od decyzji.

Bartłomiej M., Mariusz Antoni K. i Agnieszka M. byli wśród sześciorga osób zatrzymanych w poniedziałek w Warszawie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, na polecenie tarnobrzeskiej prokuratury. Wobec byłej pracownicy MON prokuratura zastosowała środki wolnościowe.

Pozostali z sześciorga zatrzymanych w poniedziałek przez CBA również usłyszeli zarzuty. B. członkowi zarządu PGZ Radosławowi O., b. dyrektorowi biura marketingu PGZ Robertowi K. oraz b. dyrektorowi wykonawczemu firmy Robertowi Sz. zarzucono działania na szkodę spółki i wyrządzenia jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu zastosował we wtorek wieczorem trzymiesięczny areszt wobec trzech byłych pracowników PGZ S.A.

Prokuratura w Tarnobrzegu prowadziła od grudnia 2017 roku śledztwo dotyczące niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A.

Pierwszy o sprawie informował w maju tygodnik "Sieci". Dziennikarze podali, że CBA prowadzi czynności ws. możliwych przestępstw korupcyjnych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.

"Przypadek Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którym zajmiemy się szczegółowo, jest tylko jednym z wielu, ale świetnie pokazuje, jak wokół jednej z największych państwowych spółek stworzono układ biznesowo-towarzyski służący wysysaniu publicznych pieniędzy za pomocą pozornych umów, fikcyjnych szkoleń, zawyżanych faktur. Oplatająca holding sieć sięgała poziomu zarządu PGZ oraz gabinetu politycznego MON. To tylko jeden z wielu obszarów funkcjonowania Grupy, który obecnie bada Centralne Biuro Antykorupcyjne" - podkreślono w "Sieci".

Dziennikarze tygodnika opisali m.in. sprawę niejasnych wydatków na szkolenia i reklamę w PGZ, w którą miał być zamieszany b. rzecznik MON Bartłomiej M. i jego znajomi.

B. rzecznik MON zdementował wówczas doniesienia tygodnika i podkreślił, że CBA oczyściło go od wszelkich zarzutów karnych w tej sprawie. Jego zdaniem, autorzy artykułu dopuścili się manipulacji. "Autorzy napisali wobec mnie paszkwil, który oprawili wyłącznie moim wizerunkiem (...) Stosując odpowiednią formę stylistyczną dopuścili się manipulacji, mającej na celu nieprawdziwe przypisanie wszystkich zarzutów mnie" - wskazał.

B. rzecznik MON zwrócił też uwagę, że PGZ była osobną instytucją w stosunku do resortu obrony, w którym pełnił funkcję rzecznika i szefa gabinetu politycznego ministra. Podkreślił, że w kwestii poruszanej przez tygodnik reprezentował resort i nie miał wglądu w dokumentację ani przebieg wydarzeń organizowanych przez PGZ.

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) to lider polskiego przemysłu i jeden z największych koncernów obronnych w Europie. Skupia ponad 60 spółek (branże: obronna, stoczniowa, nowych technologii), osiągając roczne przychody na poziomie 5 mld zł.

Jacek Sasin został zapytany w poniedziałek o tę sprawę w TVP Info. Zastrzegł, że nie ma informacji na ten temat. Oświadczył jednocześnie, że jeśli tak się wydarzyło, to - powiedział Sasin. Wskazał, że PiS zawsze był w takich sprawach - stwierdził szef KSRM.

Szef KPRM: Trudno oczekiwać, że minister ma wiedzę na temat każdego z pracowników

Minister Michał Dworczyk pytany w poniedziałek w Radiu Zet, czy jest zaskoczony informacjami ws. zatrzymań CBA, odpowiedział: mówił szef KPRM.

Dworczyk zauważył, że według informacji TVP Info, ówczesny szef MON nie wiedział o tym, że jego współpracownik powoływał się na swoje wpływy w resorcie.- powiedział Dworczyk.

Pytany, czy zatrzymanie Bartłomieja M. nie obciąża Antoniego Macierewicza, ponieważ - jak zauważył dziennikarz - Bartłomiej M. był jednym z najbardziej zaufanych współpracowników b. szefa MON, Dworczyk powiedział:

Rzeczniczka PiS: Jesteśmy wiarygodni

"Prezes Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił, że nie będzie świętych krów. Wszyscy wobec prawa są równi bez względu na legitymacje i sympatie polityczne" - napisała z kolei na Twitterze rzeczniczka PiS, Beata Mazurek. Jak stwierdziła, "tak wygląda różnica w standardach rządzenia, pomiędzy PiS i PO". "Jesteśmy wiarygodni" - dodała rzeczniczka PiS.

Rzecznik prezydenta: To na pewno jest dla Antoniego Macierewicza duży problem

Rzecznik prezydenta, Bartłomiej Spychalski został zapytany w programie Onet Rano, czy jest zaskoczony zatrzymaniami dokonanymi przez CBA. - powiedział Spychalski.

Rzecznik prezydenta przyznał, że Bartłomieja M. zna - mówił. Zapytany, czy zatrzymanie Bartłomieja M. nie kładzie się cieniem na b. szefie MON Antonim Macierewiczu, który - jak przypomniano - wielokrotnie bronił M., odpowiedział:

Jarosław Gowin: Nie ma świętych krów

- ocenił wicepremier - powiedział.- stwierdził Gowin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media/PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj