Konflikt między posłankami zaczął się od tego, że Joanna Senyszyn napisała na Twitterze, że "wicemarszałek Terlecki obraża Polaków" stwierdzeniem, że "po 1945 najlepsi szli do lasu lub zostawali w konspiracji". "Z liczebności band wynika, że dużo tego dobrego nie było" - oznajmiła Senyszyn.
Na te słowa zareagowała Bernadeta Krynicka, nazywając Senyszyn "ruską swołoczą".
Ruska swołocz nigdy nie przestanie obrażać polskich patriotów.. https://t.co/hqYWui8M6x
— Bernadeta Krynicka 🇵🇱💯 (@Berni_Krynicka) 3 March 2019
Kiedy posłance PiS zwrócono uwagę, że przesadziła, odparowała, że to "symptomatyczne", że "tym, których drażni użyte przeze mnie określenie, zupełnie nie przeszkadza język używany przez komunistów w walce z patriotycznym podziemiem".
Tym, których drażni użyte przeze mnie określenie zupełnie nie przeszkadza język używany przez komunistów w walce z patriotycznym podziemiem. To b. symptomatyczne..
— Bernadeta Krynicka 🇵🇱💯 (@Berni_Krynicka) 3 March 2019
O posłance Krynickiej zrobiło się głośno podczas ubiegłorocznego protestu opiekunów osób niepełnosprawnych w Sejmie. Polityczka sugerowała wówczas, że to rodzice zmuszają niepełnosprawne dzieci do protestu, a na słowa krytyki odpowiadała, że "to nie są dla niej partnerzy do rozmowy".