Pawlak swoją wypowiedź z zamkniętych obrad RN PSL zamieścił na swym profilu w mediach społecznościowych. Opublikowane nagranie trwa kilkanaście minut.

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz informował w sobotę, że Rada Naczelna podjęła uchwałę o budowie bloku na wybory parlamentarne pod nazwą Koalicja Polska. Do współpracy zaprosił ugrupowania, którym bliskie są "wartości chrześcijańskie, demokratyczne, ludowe i narodowe".

Pawlak na nagraniu mówi, że podczas Rady Naczelnej zaproponował realizację projektu "PSL - Koalicja Polska" - "samodzielnego i podmiotowego udziału PSL w wyborach do Sejmu z programem skierowanym do aktywnych Polaków".

Z wypowiedzi b. premiera wynika, że jest on przeciwnikiem dalszego udziału w Koalicji Europejskiej. - Koleżanki i koledzy powinniśmy podziękować panu Bogu, że był łaskawy i wyborcy zagłosowali na kandydatów PSL, bo żeby była jasność, ja głosowałem na Kalinowskiego, nie głosowałem na Koalicję Europejską (...). Ja nie chcę być grabarzem PSL i nie będę w tym uczestniczył - mówił Pawlak.

Odniósł się też do obecnego prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza i jego zachowania podczas przemówienia szefa "Liberté!" Leszka Jażdżewskiego, które poprzedzało majowy wykład Donalda Tuska na Uniwersytecie Warszawskim. W wystąpieniu Jażdżewskiego znalazła się m.in. ostra krytyka Kościoła katolickiego.

- Jak (...) usłyszałem apel, że mam stanąć obok Władysława Kosiniaka (...) Władysław Kosiniak-Kamysz siedział między Tuskiem i Jażdżewskim. Ja bym wtedy wyszedł z tego pie... spotkania po takim wstępie, jak Jażdżewski zrobił. To jest sytuacja taka, że nie w każdym towarzystwie można się dobrze czuć - stwierdził Pawlak.

Były lider ludowców dodał również, że jeżeli mowa o przyszłości to "stawia prosty warunek do prezesa kolegi Kosiniaka". Przekazał, że nie chce "brudnego budowania bloku wokół PSL".

- Albo robimy PSL - Koalicja Polska i mamy siłę, i odwagę stanąć na własnych nogach, samodzielnie podjąć tę próbę i iść podmiotowo, albo jeżeli mamy na koniec tego dyskutowania prosić PO, żeby oni nie byli tacy oszuści, nie mówili tych brzydkich rzeczy podczas kampanii, żeby byli grzeczni, ja na to się nie piszę - mówił Pawlak.

Podkreślił też, że nie interesują go stanowiska. - Mnie interesuje polityka, z której coś wynika, na takie rzeczy jestem gotów zaryzykować i to nie jest, że będziemy się "mlaskać" i rozczulać będziemy mieli jeden mandat czy pięć mniej. Albo mamy kręgosłup i jaja i potrafimy robić politykę, z której wynika coś dobrego dla kraju, dla Polski, dla Europy, dla ludzi. Albo się trzęsiemy i wysuwamy, koncepcje, antykoncepcje, żeby się załapać na byle co - tłumaczył Pawlak. - Przecież nie jesteśmy nieudacznikami życiowymi - dodał.

W jego ocenie trzeba przyjąć jasną strategię, bo Prawo i Sprawiedliwość miało komfortową sytuację w wyborach do Parlamentu Europejskiego. - Koalicja Europejska pod światłym kierownictwem reformatorów i progresywistów z Platformy prowadziła wojnę z Wiosną, kto będzie bardziej progresywny, a PiS rąbał to wszystko i aż gwizdało (...). Teraz jest pytanie, czy mamy odwagę, mamy gotowość, mamy w ogóle jeszcze w sobie tyle charakteru, żeby stanąć na własnych nogach, zbudować PSL - Koalicję Polską, zaprosić wszystkich poważnych ludzi, którzy się nie mieszczą w tym głupawym podziale PiS i Platforma - mówił Pawlak.

Dodał też, że PSL powinien "zawalczyć", zapraszając poważnych ludzi do współpracy. - Na taki projekt się piszę, bo to jest dziedzictwo ponad 120 lat, ale jak ktoś chce być grabarzem albo chce zaprowadzić nasz sztandar do gabloty w Platformy Obywatelskiej, to na to się nie piszę - powiedział Pawlak.

- Tu nie ma łatwizny. Musimy umieć stanąć na własnych nogach i podjąć to wyzwanie - zaznaczył.