W sobotę podczas drugiego dnia kongresu "Polska: Wielki Projekt" szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, szef MSZ Jacek Czaputowicz i europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski wzięli udział w debacie nt. zadań polskiej i europejskiej polityki zagranicznej w nowej perspektywie.

Reklama

Szczerski zwracał uwagę, że choć wybory europejskie nie przyniosły wielkiej zmiany, to dwie główne partie (EPP i S&D) utraciły zdolność do samodzielnego decydowania w PE. - One muszą poszukać sobie dzisiaj partnera do tego, żeby uzyskać zdecydowaną większość w PE. W związku z tym polityka europejska stoi przed wyborem: czy te partie skłonią się ku liberalnej lewicy (...), czy może skłonić się ku środowisku takiemu, jak obóz rządzący dzisiaj w Polsce, ku umiarkowanej, reformatorskiej centroprawicy europejskiej – podkreślił.

- Osobiście uważam, że pewnie nie wybierze opcji w kierunku naszego środowiska politycznego (...), ale nawet wtedy – to chcę powiedzieć bardzo wyraźnie – nie możemy ulec pokusie, żeby skierować nasze kroki polityczne w kierunku tych, którzy kontestują europejską jedność – oświadczył Szczerski. Jego zdaniem, w skrajnie prawicowych ugrupowaniach, które kontestują europejską jedność, wyraźnie widać ślad rosyjski.

- W związku z czym musimy pozostać tą grupą polityczną, która lokuje się między głównym nurtem a prawicą antyeuropejską. My nie jesteśmy jako środowisko polityczne środowiskiem antyeuropejskim – dodał.

Dopytywany, z jakimi partiami PiS wyklucza sojusz w PE, Szczerski odpowiedział, że dla niego są to: Zgromadzenie Narodowe Marine Le Pen i niemiecka AfD.

Szef gabinetu prezydenta ocenił, że Polska powinna w toku kształtowania się instytucji europejskich zaproponować – jako minimalny element konsensusu ugrupowań, które nie kontestują integracji europejskiej – przeprowadzenie w sposób niekonfrontacyjny wyborów do Komisji Europejskiej. - Ja bym wyraźnie apelował do środowisk głównego nurtu, żeby wybory członków KE, w tym także tego, który zgłosi polski rząd, przebiegły w PE w sposób niekonfrontacyjny – oświadczył.

Jeśli do tego konsensu i "minimalnej pozytywnej neutralności w stosunku do polskiego rządu na poziomie partyjno-ideologicznym" by nie doszło – mówił Szczerski – musimy "porzucić nadzieję na to, że cokolwiek rozegramy na poziomie PEfi na poziomie polityki partyjnej" i postawić na siłę państwa polskiego. - Wtedy nas przed konfrontacją partyjno-ideologiczną tylko może uratować siła państwa polskiego, bo tej nikt nie może podważyć – mówił. - Tylko tak możemy zneutralizować marginalizację wynikającą z konfrontacyjnego charakteru głównego nurtu europejskiego – dodał.

Europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski zwracał uwagę, że choć jego partia odniosła w eurowyborach sukces, to najprawdopodobniej na poziomie unijnym "powstanie coś w rodzaju Koalicji Europejskiej". - Do tej tracącej większość większości, czyli EPP i socjaldemokratów, dołączą Zieloni oraz zdominowani przez francuskich macronistów liberałowie – stwierdził.

Reklama

Krasnodębski ocenił też, że problem Polski z europejskim mainstreamem polega na tym, że nie chce on się zgodzić na odbudowę siły polskiego państwa. - Różni nas z mainstreamem jedna zasadnicza rzecz: my się usiłujemy wybić na podmiotowość, niepodległość, a EPP było zawsze instrumentem władzy hegemonii niemieckiej – dodał.

Szef MSZ Jacek Czaputowicz wskazywał z kolei, że europosłowie EPP często głosują tak jak EKR, czyli frakcja europejska, do której należy PiS. - W zasadzie ten program by nam odpowiadał. A na czym polega problem? Problem polega na tym, że do tej partii już należą dwie polskie partie – PO i PSL i my nie możemy tam należeć – mówił.

Także Czaputowicz wskazywał, że wszystkie polskie partie opozycyjne w europarlamencie będą w głównym nurcie. - My będziemy na marginesie, bo nawet nie przeciwko – dodał.