Podczas swojego przemówienia na Pikniku Rodzinnym #DobryCzasPL Jarosław Kaczyński odniósł się do napisu "Konstytucja", który zauważył wśród uczestników wydarzenia.

- Pewnie nie tym razem, ale przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną. Konstytucję, która będzie gwarantowała prawdziwą demokrację, prawdziwą praworządność, prawdziwą równość, która jest dzisiaj łamana - taka będzie ta konstytucja - mówił.

Jak zaznaczył, nowa konstytucja "będzie jasna, wyraźna, sformułowana w ten sposób, żeby były jak najbardziej utrudnione różne pokrętne interpretacje". - Nie zapowiadam tego w tych wyborach, bo to jeszcze pewnie długa droga, ale przyjdzie czas, że to zrobimy - podkreślił.

- Mamy wspaniałego prezydenta, ale powinien być wybrany na kolejną kadencję. Najlepiej w pierwszej rundzie - powiedział prezes PiS.

- Od prawie czterech lat zmieniamy Polskę. (...) Zmieniamy dla obywateli. Państwo ma obowiązki wobec obywateli i ma ogromne możliwości zdziałania różnych dobrych rzeczy. Sądzę, że wielu spośród państwa się o tym już przekonało i ja zapewniam państwa, że taka polityka będzie trwała, ale jeżeli mamy tak trzymać, to musimy mieć wasze poparcie, bo tylko razem możemy tak trzymać - podkreślił.

Szef PiS rozpoczynając przemówienie wskazał, że spotkał mężczyznę, który przed laty, kiedy Kaczyński był jeszcze premierem, dziękował mu "za nakarmienie głodnych dzieci, tu w tych okolicach". - Tak proszę państwa, ja na tych ziemiach często słyszałem, że "państwo o nas zapomniało" - mówił lider PiS.

Kaczyński kontynuował, że jeśli spojrzeć wstecz na te ostatnie prawie 30 lat, to "rzeczywiście najpierw był plan Balcerowicza, z jednej strony, w ramach którego robiono rzeczy, które były nie do uniknięcia". - Trzeba było Polsce przywrócić pieniądz, ceny, podstawowe kategorie ekonomiczne, bo w socjalizmie tego nie było i nie dało się prowadzić rozsądnej gospodarki - mówił.

- Ale z drugiej strony ten plan zupełnie nie brał pod uwagę interesów milionów ludzi, a szczególnie właśnie z tych ziem. To było ogromnie bolesne. To była rzeczywiście sytuacja, w której bardzo wielu mieszkańców tej ziemi znalazło się w sytuacji bez pracy, bez nadziei, często bez szans także dla dzieci, bez dostępu do kultury, ze słabym dostępem do oświaty - wyliczał Kaczyński.

Jak dodał, ta sytuacja dotyczyła zarówno wsi, pracowników PGR-ów, jak i miast, szczególnie tych mniejszych. - Dotyczyła ogromnej części tutejszego społeczeństwa - mówił.

- A przecież jesteście Polakami, a Polska jest jednością. Wszyscy Polacy muszą mieć takie same prawa. Ta zasada, że wszyscy jesteśmy Polakami, że obowiązuje solidarność, sprawiedliwość, była wtedy łamana - podkreślił.

Ale - jak zaznaczył - to był dopiero początek, bo później przyszły prywatyzacje ogromnej części majątku państwowego, "często za bezcen".

- Oczywiście nie ma innej alternatywy niż gospodarka rynkowa. W gospodarce rynkowej musi dominować własność prywatna, ale to nie oznacza, że należy to co jest własnością wspólną oddawać za bezcen, bez żadnego przemyślanego planu, bez niczego co tworzy jakąś perspektywę, a często po to żeby to po prostu zniszczono, bo często kupowano zakłady, żeby je zniszczyć - mówił Kaczyński.

"Bajką jest to, że kapitał nie ma narodowości"

- Bajka o tym, że kapitał nie ma narodowości jest właśnie tylko bajką. Ma narodowość. Ma narodowość i zawsze o tym trzeba pamiętać - powiedział Kaczyński. Dodał jednak przy tym, że kapitał zewnętrzny też jest potrzebny, ponieważ wiąże się z inwestycjami i wiedzą, czego w Polsce nie było z powodu komunizmu.

W ocenie Kaczyńskiego przez wiele lat w okresie komunizmu, ale także po przemianach 1989 r., tereny województwa zachodniopomorskiego były zaniedbane i zapomniane. - Nie pamiętano o tej ziemi także biorąc pod uwagę inne kwestie, np. sprawę komunikacji. Droga S-11, która powinna połączyć tę ziemię z Poznaniem, a przez Poznań z Warszawą, w ten sposób, żeby można było szybko dojechać. Dopiero teraz zaczynamy ją budować, a powinna być gotowa już dawno - mówił.

Prezes PiS przypomniał też o wyprzedaży państwowych zakładów pracy - "sprzedaży całego przemysłu farmaceutycznego, teraz za to płacimy tym brakiem lekarstw, na szczęście to jest już w wielkiej mierze opanowane". Dodał też, że sprzedawano zakłady przemysłu spożywczego i inne. - Przecież chciano sprzedać nawet Lotos, chciano sprzedać coś, co było dla nas ważne - nie tylko z punktu widzenia gospodarczego, ale i strategicznego i bezpieczeństwa państwa - powiedział.

Dodał też, że w III Rzeczypospolitej, uzasadniając zmiany "teorią liberalną", likwidowano m.in. posterunki policji i szkoły. Mówiąc o liberalizmie Kaczyński przyznał, że to ważna w historii ludzkości idea, ale - jak mówił - "w Polsce prezentowano ją w formach karykaturalnych". - Uproszczonych i prowadzących do przeświadczenia, że państwo nie ma żadnych obowiązków i nie powinno mieć żadnych obowiązków wobec obywateli - powiedział Kaczyński, dodając, że w wielu krajach, w których osiągnięto sukces, państwo nie jest - zgodnie z liberalizmem - tylko tzw. nocnym stróżem.

"Polacy muszą mieć pracę"

- Będzie praca. To jest tak, że jeszcze dzisiaj - mimo że bezrobocie jest niskie i że w wielu miejscach w kraju praktycznie w ogóle go nie ma - to jednak są jeszcze takie miejsca, gdzie to bezrobocie jest. I my tym się zajmiemy i też to zlikwidujemy. Polacy muszą mieć pracę. Polacy muszą wracać z zagranicy do swojej ojczyzny. I już zaczęli wracać - powiedział prezes PiS.

Jak dodał, "musimy budować dobry czas dla Polski".

"Musimy wspólnie, podkreślam wspólnie, budować dobry czas dla Polski. Sądzę, że ten czas już jest. Ale on powinien trwać - za rok, za pięć, za 10, za 15 lat i później, żebyśmy w pewnym momencie - wcale nie musi to być moment tak odległy, szczególnie jeśli patrzą na to ludzie młodsi, czy średniego pokolenia - mogli powiedzieć: nawet w tych bogatych Niemczech nie jest lepiej niż w Polsce. I tak będzie" - zapewnił Kaczyński.