Miller stwierdził, że Wałęsa mógł się po prostu przyznać do tej współpracy, ale dziś jest już na to za późno. 

- Mógł to zrobić od razu, ale widocznie nie chciał. Teraz to będzie żyło w świadomości Polaków, jedni będą mówili tak, drudzy inaczej, a przecież nawet jeśli wdał się we współpracę, to późniejszą działalnością to zmył - mówi były premier w rozmowie z Onet.pl.

Pytany, czy w czasie Okrągłego Stołu, gdy strona rządowa siadała do rozmów gen. Kiszczak nie mówił "towarzysze – Wałęsa dla mnie pracuje, potwierdził, że tak nie było. - Bo nie pracował. Skoro już pan jednak o Kiszczaku wspomina, to spytałem go kiedyś, czemu mnie nigdy nie werbowali jego podwładni, czemu nigdy mi niczego, jak wielu moim kolegom, nie proponowano, a on mi na to odpowiedział "pewnie uznali, że nie jesteś perspektywiczny" - powiedział Miller. 

- Dziwię się, co odbiło Millerowi, robiąc mi ten zarzut - komentuje słowa byłego premiera w rozmowie z WP Lech Wałęsa.

- Mogę go podać do sądu i będzie miał problemy. Co on za głupoty i bzdury gada. Jestem zaskoczony - mówił zirytowany były prezydent. Zaznaczył, że dysponuje oczyszczającymi go z tych zarzutów "dokumentami z IPN, wyrokami sądowymi"