Jak twierdzi odpowiedzialny za kampanię PiS Krzysztof Sobolewski, pod listami do Sejmu podpisało się ponad milion wyborców plus około pół miliona pod tymi do Senatu. - podkreśla. Wyniki opozycji są dużo słabsze. Koalicja Obywatelska zebrała ok. 340 tys. autografów pod listami do Sejmu.
Nie ma natomiast sensu porównywać liczby podpisów pod listami senackimi, bo o ile PiS wystawia kandydatów w każdym okręgu, o tyle opozycja stara się nie wchodzić sobie w paradę. KO ma 73 chętnych do Senatu, czyli musiała zebrać przynajmniej 150 tys. kolejnych autografów. Lewica i PSL mówią, że łącznie uzyskały ich po około pół miliona, licząc razem z tymi pod listami do Senatu. Lewica wystawia do izby wyższej sześciu kandydatów, a PSL – 14.
Dla polityków rejestracja list poparcia to pokaz skuteczności poszczególnych sztabów. - zastrzega Sobolewski. Emocje studzą eksperci. - ocenia prof. Rafał Chwedoruk, politolog z UW.
Teraz kampania wchodzi w fazę, w której ważna będzie mobilizacja elektoratu. , wskazana przez KO jako kandydatka na premiera, chce objechać wszystkie 41 okręgów wyborczych. – - zapowiada. KO zamierza też punktować PiS. Partia rządząca planuje zaś cztery konwencje tematyczne w każdy kolejny weekend. Najbliższa, w Łodzi, ma być poświęcona rodzinie. Potem PiS chce pokazać szczegóły programu dotyczące zdrowia, rolnictwa i rozwoju. Wtedy obietnice z ostatniej konwencji mają być poszerzone i doprecyzowane.
Walka o podpisy, czyli pokaz kampanijnej siły
Podczas uzupełniania list poparcia nie obyło się bez wpadek i fałszerstw
Jutro PKW wylosuje numery list kandydatów. Lista chętnych, by zostać posłami, powinna być poparta podpisami co najmniej 5000 wyborców stale zamieszkałych w danym okręgu wyborczym. Jeśli komitet zgłosił listy w co najmniej połowie okręgów (w sumie jest ich 41), dalsze listy mógł zgłaszać bez podpisów. Ostatecznie będzie pięć komitetów ogólnopolskich: Koalicja Obywatelska, Konfederacja Wolność i Niepodległość, Polskie Stronnictwo Ludowe, Prawo i Sprawiedliwość oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Choć do zarejestrowania listy wystarczy po 5000 podpisów w okręgu, partie starają się zebrać ich dużo więcej. Jak twierdzą specjaliści od prawa wyborczego, z reguły trzeba mieć nadwyżkę 10 proc., by zarejestrować listę bez problemów. – To pokaz siły zwłaszcza w sytuacji, gdy PiS podjęło decyzję o maksymalnym skróceniu kampanii – mówi nam jeden z polityków KO. W tym roku na zebranie podpisów komitety miały 17 dni (postanowienie prezydenta w sprawie zarządzenia wyborów ukazało się 9 sierpnia, a termin mijał 26 sierpnia).
Ile udało się ich zebrać poszczególnym komitetom? Tego nie sposób jednoznacznie ustalić w Krajowym Biurze Wyborczym (KBW) czy PKW. W komisjach okręgowych przyjęto zasadę, że jeśli dany komitet zarejestrował listy w co najmniej 21 okręgach (co wystarczy do rejestracji list ogólnopolskich), to komisje w kolejnych okręgach nie liczą już podpisów pod listami tego komitetu. Chodzi o to, by nie obciążać pracowników w gorącym okresie przygotowań wyborczych.
W związku z tym trzeba wierzyć na słowo politykom. PiS podaje łączną liczbę 1,5 mln pod listami do obu izb. Od działaczy KO słyszymy, że w najmocniejszych okręgach udało się zebrać po 20–30 tys. podpisów. W pozostałych – bliżej 10 tys. Według ich zapewnień w sumie zebrano ich 361 tys. pod listami do Sejmu. Ludowcy deklarują, że średnio udało się im pozyskać 10–11 tys. podpisów na jeden okręg wyborczy. W związku z tym politycy PSL szacują, że ich całkowity wynik to 400–500 tys., a więc lepszy niż w przypadku KO.
– – ocenia Rafał Chwedoruk, politolog z UW. – – dodaje.
W tej chwili trwa już walka nie o podpisy, a głosy. – – mówi ekspremier Beata Szydło.
PiS stawia nie tylko na konwencję, ale także na kampanię bezpośrednią. Zamierza podkreślać zwłaszcza realizację obietnic. Wiarygodności mają też dotyczyć zabiegi KO. – – mówi Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka KE na premiera.
Przy zbieraniu podpisów zdarzają się wpadki i próby fałszerstw. Niedawno KBW informowała o nieprawidłowościach wykrytych w przypadku Skutecznych Piotra Liroya-Marca oraz Koalicji Bezpartyjni i Samorządowcy. Ci pierwsi zgłosili w Tarnowie trzech nieistniejących kandydatów. Ci drudzy w kilku okręgach załączyli wykazy podpisów z kilkuset osobami zmarłymi, a w Warszawie odrzucono im niemal 1300 podpisów złożonych przez wyborców z innego okręgu. Ponadto, jak ustaliliśmy, w Katowicach pojawiło się podejrzenie, że jeden z komitetów wykorzystał podpisy poparcia zebrane w 2015 r. – – twierdzi nasze źródło.
Szefowa KBW Magdalena Pietrzak podkreśla, że wszystkie komitety mają jakieś wpadki i wszystkie są tak samo sprawdzane. – – tłumaczy. – – zapowiada szefowa KBW.