Na konferencji prasowej Nowacka zarekomendowała kandydata Inicjatywy Polska do Sejmu z okręgu nr 40 prawnika Adama Ostaszewskiego, który na liście koalicyjnego komitetu wyborczego Koalicji Obywatelskiej jest na szóstym miejscu.

- Jesteśmy na tych listach, bo wierzymy, że tylko silny demokratyczny front jest w stanie przywrócić Polsce normalność, ład konstytucyjny i sprawiedliwość, zadbać o gospodarkę, o rozwój, infrastrukturę (…) i odbudować to, co zostało zniszczone, a wręcz poprawić w służbie zdrowia – powiedziała Nowacka.

Zaznaczyła, że startujący z list KO Ostaszewski, jak i Grzegorz Napieralski – "szóstka" w okręgu szczecińskim – są ludźmi lewicy. Podkreśliła, że znają lokalne problemy i warto na nich głosować.

Liderka Inicjatywy Polska powiedziała o kilku - jej zdaniem - ważnych zapisach, które zostały wprowadzone do programu wyborczego KO.

- Naszym ideałem jest taka szkoła, i będziemy do niego dążyć, w której dziecko odrabia prace domowe już w szkole pod opieką wykwalifikowanych nauczycieli, nie chodzi z za ciężkim tornistrem, które ze szkoły wychodzi najedzone – podkreśliła Nowacka.

Zaznaczyła, że "program 500 plus pokazał, że Polskę stać na politykę społeczną", ale czas, by "trafiała ona tam, gdzie jest realnie potrzebna". Dodała, że tzw. trzynasta emerytura musi "być stałym elementem programu". Zadeklarowała, że KO usprawni dostępność służby zdrowia.

Nowacka podkreśliła, że ludzie Inicjatywy Polska "dużo mówią i robią na rzecz praw i wolności osobistych". W tym kontekście odniosła się do, jej zdaniem, kuriozalnej historii, o której w miniony weekend informowały media, dotyczącej zwolnień w krakowskiej archidiecezji. Tam trzy kobiety, pracownice biura prasowego, "osoby niezamężne", zostały zwolnione z pracy.

- Biskup z Krakowa zwalnia z pracy osobę, bo ma dziecko, a nie ma męża. Pani, która została zwolniona ma dziecko z adopcji. Nie ma męża jest rodziną zastępczą, adopcyjną. Jędraszewski realizuje polityczny program Kaczyńskiego, który kilka tygodni temu na konwencji powiedział, że rodzina to mąż i żona w trwałym związku oraz ich dzieci. Nawet dla rodzin adopcyjnych, wierzących katolików, nie ma już miejsca w państwie PiS. Jędraszewski próbuje ten model de facto wdrożyć – mówiła Nowacka.

Zaznaczyła, że "rodzina się zmienia". - W Polsce prawo do bycia rodziną mają samotne matki, samotni ojcowie, wdowcy, wdowy, rodziny, którym koleje życia spowodowały, że dzieci wychowywane są przez matkę i jej nowego partnera, czasami dwie matki wychowują biologiczne dziecko jednej z nich. Wszystkie te osoby zasługują na szacunek, uwagę i troskę ze strony państwa. Nie zgadzamy się na wykluczenia żadnej osoby – podkreśliła liderka Inicjatywy Polska.

Poinformowała, że w sprawie abp. Marka Jędraszewskiego zostanie złożona "prośba do Państwowej Inspekcji Pracy o natychmiastową kontrolę", bo - jak powiedziała - działania metropolity krakowskiego "mają znamiona niezgodnych z Kodeksem pracy".

Nowacka odniosła się także do sprawy Mariana Banasia po materiale, który opublikował w sobotę "Superwizjer" TVN nt. oświadczenia majątkowego prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

"Superwizjer" TVN poinformował w sobotę, że były minister finansów i nowy szef NIK Marian Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego: dwa domy; grunty rolne oraz kamienicę. Kamienicę oraz dwa mniejsze mieszkania wynajmuje - informują dziennikarze programu. "Superwizjer" podaje, że kamienica położona jest w krakowskiej dzielnicy Podgórze. Według dziennikarzy programu mieści się w niej niewielki pensjonat, który oferuje gościom pokoje na godziny.

Jak podkreślono w materiale "Superwizjera", w 2016 roku Marian Banaś zadeklarował, że sprzeda kamienicę, ale nigdy do tego nie doszło. Umowa przedwstępna - zaznaczyli dziennikarze "Superwizjera" - została jednak odnotowana w dokumentach sądowych. Jak podano, niedoszłym nabywcą jest 30-letni Dawid O., który jednocześnie prowadzi pensjonat w kamienicy ministra.

- Nie mogę uwierzyć, że służby w Polsce nie były w stanie uprzedzić premiera, kto jest proponowany na wcześniej ministra jego rządu, a obecnie szefa NIK-u. Nie do wiary, by nie wiedzieli, nawet jeśli sam zainteresowany mówi, że nie ma z tym nic wspólnego – powiedziała Nowacka.

Zaznaczyła, że "jeżeli tak ma wyglądać państwo polskie, że wysocy urzędnicy są narażeni na kontakty z mafią, premier nie wie, że różne podejrzane interesy dzieją się wokół jego ludzi, to pokazuje kompletną indolencję i upadek służb".