Tusk wraz z żoną Małgorzatą i córką Katarzyną oddali w niedzielę rano głosy w komisji wyborczej działającej w jednej ze szkół w Sopocie, w którym to mieście mieszkają.
Pytany przez dziennikarzy czy przyjechał do Polski specjalnie na wybory, Tusk powiedział, że dla niego "wybory zawsze są obowiązkiem, ale też przyjemnością". - – powiedział.
- – podkreślił Tusk. Dodał, że jest to jego "marzenie i to nie tylko Polski dotyczy, żeby wszyscy szanowali istotę demokracji". - – dodał.
Poproszony o komentarz do wygłaszanych przez wielu polityków opinii, że niedzielne wybory są najważniejsze od 30 lat, Tusk powiedział, że dla niego "każde wybory są ważne, z różnych powodów".
- – powiedział.
Pytany o jakiej frekwencji marzy, odpowiedział, że "bardzo by chciał, żeby było ponad 50 procent". - – zaznaczył.
Na pytanie o to, czy w niedzielę będzie na jakimś wieczorze wyborczym, Tusk odpowiedział:
Zapytany zaś o to, czy na pierwsze sondażowe wyniki wyborów będzie czekał ze stoicyzmem czy z napięciem, Tusk powiedział, że sądzi, iż "jakichś wielkich zaskoczeń nie będzie". - – podkreślił.
- – dodał.
Pytany z kolei o to, czy wyniki do Senatu będą mocno różne od tych do Sejmu, Tusk powiedział, że "wie, iż tego typu strategię przyjęto przed wyborami, ale doświadczenie uczy, że - od samego początku polskiej demokracji po roku 1989, wyniki do Sejmu i do Senatu, mimo że mamy dwie różne ordynacje, są właściwie bliźniaczo do siebie podobne". - – dodał.