Kandydaci popierani przez opozycję zdobyli większość 51 mandatów w Senacie - wynika z danych okręgowych komisji wyborczych. Prawo i Sprawiedliwość będzie miało w nadchodzącej kadencji parlamentarnej 49 senatorów.

Według podanych w poniedziałek przez PKW wyników wyborów do Sejmu, PiS uzyskał 8 051 935 głosów, czyli 43,59 proc., co przełożyło się na 235 mandatów.

Kaczyński na konferencji prasowej w Warszawie ocenił, że Prawo i Sprawiedliwość od 2005 r. odnotowało znaczy wzrost poparcia. Ten wzrost od 2005 r., to jest wzrost przeszło dwuipółkrotny - powiedział. Ocenił, że jest to ogromny sukces.

Prezes partii stwierdził, że polska polityka dzięki PiS przesunęła się na nowy poziom. Przedtem żadna formacja polityczna, ani nie osiągnęła takiego wyniku procentowego, a tym bardziej nie osiągnęła takiego wyniku jeśli chodzi o ilość głosów - powiedział.

Szef PiS wyraził radość z uzyskanego poparcia. Uważamy, że uzyskaliśmy legitymację do tego, by kontynuować dobrą zmianę, by kontynuować naszą politykę, by Polskę w dalszym ciągu zmieniać - mówił Kaczyński.

Kaczyński: jest pole do kompromisu w Senacie

Jeśli chodzi o Senat, nie jest z naszego punktu widzenia rzeczą dobrą, że co prawda pokonaliśmy PO, ale jest kilku senatorów niezależnych, trzy osoby z PSL i nie mamy bezwzględnej większości w Senacie - powiedział prezes PiS.

Według niego wynika, to z tego, że PiS stosuje "pewne reguły". Moglibyśmy mieć co najmniej remis w Senacie, gdybyśmy chcieli wysuwać osoby, które z naszego punktu widzenia na to nie zasługiwały. Nasi przeciwnicy nie mają takich oporów, wysuwają osoby, wobec których formułowane są, i to z poważnymi dowodami, zarzuty karne. Tu chodziło tylko o niestosowne wypowiedzi i to nas właśnie kosztowało - mówił Kaczyński.

Jak zaznaczył, PiS nie żałuje swojej postawy. Te zasady, które są dla nas ważne, są istotniejsze niż pewne mankamenty, które mogą z obecnej sytuacji wyniknąć - dodał Kaczyński.

Szef PiS powiedział, że Senat nie jest w stanie zablokować ustaw, natomiast nowy układ sił może spowodować przedłużenie procesu legislacyjnego. To jest coś, z czym się będziemy liczyli, ale będziemy dążyć do tego, by Senat stał się takim miejscem, by ta wojna, która tak bardzo niszczy polską politykę, będzie co najmniej ograniczona, albo w ogóle jej nie będzie - powiedział prezes PiS.

Nasi polityczni przeciwnicy, w tym pani Małgorzata Kidawa-Błońska, nieustannie wzywa do pokoju. To będzie dobry sprawdzian, tam jest w gruncie rzeczy remis, jeśli chodzi o dwie koalicje polityczne, pozostali są niezależni. Jest pole do kompromisu i jakiejś współpracy, przynajmniej ograniczonej; zobaczymy, czy nam się to uda. Jeśli się nie uda, to będziemy musieli postępować zgodnie z prawem i z całą pewnością to wszystko, co uważamy za ważne, zostanie zrealizowane - dodał Kaczyński.