Pytana o to skąd wzięło się słowo "gościnia", które umieściła w swoim wpisie na Twitterze, odpowiedziała, że bardziej niż sama forma tej funkcji, bawi ją fakt, że wywołała taką gwałtowną reakcję wśród internautów.

- Byłabym szczęśliwa, gdyby reagowali równie żywiołowo na tematy odnośnie nierówności społecznych, czy w szkołach - powiedziała Biejat.

- Jeśli pani chce być gościnią, to ja powinienem być gościńcem - odpowiedział żartobliwie Ziemiec.

W odpowiedzi na tę zaczepkę Biejat zwróciła uwagę na kolejny wpis, który zamieściła na Twitterze. Napisała w nim, że: "dziękuje wszystkim za zwrócenie mi uwagi, że posłużyłam się niewłaściwą formą".

"Oczywiście powinnam była napisać, że będę gością programu TVP. Odzwyczailiśmy się od używania pięknych, żeńskich końcówek w języku polskim, stąd czasem zdarzają się błędy" - stwierdziła i zamieściła odnośnik do Słownika Języka Polskiego.

W studiu stwierdziła natomiast, że nie ma nic przeciwko temu, by być "kapitanką", czy "ministrą". Zwróciła uwagę, że Wanda Nowicka na swoim gabinecie miała zawieszoną tabliczkę ze słowem "marszałkini" a na sali obrad "posłanka".

Dopytywana o to, czy w ten sposób nie kaleczy się języka polskiego a kobiet nie wystarczyłoby nazywać "panią poseł", odpowiedziała, że nie.

- Jeśli wrócimy do prasy międzywojennej, to zauważymy, że jest tam bardzo wiele żeńskich końcówek i były one używane, a po okresie PRL-u wyszły z użycia - powiedziała.

Biorąca udział w programie Agnieszka Ścigaj z Kukiz'15 stwierdziła z kolei, że może być nazywana gościem, ale ważne by była tak samo traktowana i szanowana, jak inni uczestnicy programu. - Jeżeli dla pani, czy innych pań ma to duże znaczenie, to ja mogę to szanować - mówiła, zwracając się bezpośrednio do Biejat.

- Chciałam podkreślić, że słowa mają znaczenie. Mogę ranić. Chodzi mi o to, że w momencie, kiedy nie używamy żeńskich końcówek, rugujemy obecność kobiet - stwierdziła.